REKLAMA

Zdalna kontrola tachografu coraz wyraźniej zmienia sposób, w jaki inspekcja nadzoruje transport drogowy. Pojazd nie zawsze musi zostać zatrzymany do kontroli, aby służby mogły wstępnie sprawdzić dane zapisane w tachografie. Dzięki systemowi DSRC inspektorzy mogą odczytać wybrane informacje już podczas jazdy.
Dla przewoźników i kierowców oznacza to jedno: dane w tachografie, na karcie kierowcy i w dokumentacji muszą być prawidłowe na bieżąco, a nie dopiero „do uporządkowania” przed ewentualną kontrolą.
Przewoźnik nie powinien traktować DSRC wyłącznie jako kolejnego obowiązku technicznego. To sygnał, że kontrola w transporcie staje się coraz bardziej cyfrowa i bardziej oparta na danych. Dlatego sama regularna obsługa tachografu to za mało.
Firma powinna na bieżąco pobierać i analizować dane z tachografów oraz kart kierowców. Warto korzystać z narzędzi, które pozwalają szybko wykrywać naruszenia, błędy wpisów manualnych, problemy z aktywnościami kierowców albo nieprawidłowości techniczne. Im szybciej firma zauważy problem, tym większa szansa, że zdąży go wyjaśnić i ograniczyć ryzyko kolejnych naruszeń.
Duże znaczenie ma także kalibracja tachografu. Przekroczony termin, błędne dane techniczne pojazdu albo nieprawidłowości po serwisie mogą stać się prostym powodem do zatrzymania pojazdu do kontroli szczegółowej. Dlatego terminy badań, dokumenty z warsztatu i stan urządzeń powinny być pilnowane tak samo dokładnie jak terminy licencji, badań technicznych czy ubezpieczeń.
Nie można też pominąć szkolenia kierowców. Inteligentny tachograf drugiej generacji daje więcej możliwości, ale wymaga prawidłowej obsługi. Kierowca musi wiedzieć, jak poprawnie używać karty, jak wpisywać aktywności, jak wykonywać wpisy manualne i jakie błędy mogą zostać odczytane przez służby. Nawet drobne niedopatrzenie może wyglądać podejrzanie, jeżeli powtarza się w danych z pojazdu.
Zdalny odczyt tachografów może budzić obawy, ale dla dobrze zorganizowanych firm transportowych nie musi być zagrożeniem. Wręcz przeciwnie - może ograniczać liczbę przypadkowych zatrzymań i skracać czas kontroli drogowych. Jeżeli pojazd nie wzbudza podejrzeń, inspektor nie musi zatrzymywać go tylko po to, aby sprawdzić podstawowe dane.
Problem będą miały przede wszystkim firmy, które odkładają analizę naruszeń, nie szkolą kierowców, nie pilnują kalibracji albo reagują dopiero wtedy, gdy pojawi się kara. W takim modelu działania zdalna kontrola staje się realnym ryzykiem, bo nieprawidłowości mogą zostać wykryte szybciej i bez wcześniejszego ostrzeżenia.
Nowoczesny transport coraz mniej opiera się na tym, czy kontrola fizycznie zatrzyma pojazd. Coraz większe znaczenie ma to, co pokazują dane. Dlatego najważniejsze pytanie dla przewoźnika brzmi dziś nie: „czy zostaniemy skontrolowani?”, ale: „czy dane z naszej floty są na tyle uporządkowane, żeby przejść zdalną weryfikację bez problemu?”
REKLAMA
REKLAMA
Wiedza i Praktyka Sp. z o.o.
ul. Łotewska 9a
03-918 Warszawa