REKLAMA

Zdalna kontrola tachografu zmienia sposób nadzoru nad transportem drogowym. Inspektor nie zawsze musi zatrzymać pojazd, aby wstępnie sprawdzić dane z tachografu. System DSRC pozwala odczytać wybrane informacje podczas jazdy, a dla przewoźników oznacza to większą odpowiedzialność za poprawność danych w pojeździe i dokumentacji.
Dla wielu kierowców i przewoźników kontrola drogowa nadal kojarzy się z patrolem ITD, sygnałem do zatrzymania i koniecznością zjazdu na parking. Taka kontrola oznacza stres, przerwę w trasie i stratę czasu, który w transporcie często jest dokładnie zaplanowany.
Ten model nie znika całkowicie, ale coraz większe znaczenie ma kontrola zdalna. Dzięki technologii DSRC służby kontrolne mogą wstępnie sprawdzić wybrane dane z tachografu bez zatrzymywania pojazdu. Ciężarówka jedzie dalej, kierowca nie dostaje żadnego komunikatu, a inspektor otrzymuje informacje, które mogą zdecydować, czy pojazd zostanie wytypowany do dokładniejszej kontroli.
Dla uczciwych przewoźników może to być ułatwienie. Jeżeli dane są prawidłowe, tachograf działa poprawnie, a kierowca przestrzega zasad czasu jazdy i odpoczynku, ryzyko niepotrzebnego zatrzymania maleje. Dla firm, które lekceważą obowiązki, zdalny odczyt oznacza jednak znacznie większe ryzyko wykrycia nieprawidłowości.
DSRC, czyli Dedicated Short Range Communication, to technologia krótkiego zasięgu, która umożliwia zdalny odczyt wybranych danych z inteligentnego tachografu. Jest elementem inteligentnych tachografów drugiej generacji montowanych w nowych pojazdach rejestrowanych od 21 sierpnia 2023 roku.
W praktyce oznacza to, że inspektor wyposażony w odpowiedni czytnik może odczytać określone parametry pojazdu z odległości kilkudziesięciu metrów. Może się to odbywać na drodze, przy mobilnym punkcie kontrolnym albo przy wykorzystaniu infrastruktury ustawionej nad jezdnią. Cały proces trwa bardzo krótko i nie wymaga żadnej reakcji ze strony kierowcy.
Ważne jest jednak jedno: zdalny odczyt nie oznacza automatycznej kary. System DSRC służy przede wszystkim do wstępnej selekcji pojazdów. Jeżeli dane wskazują na możliwe naruszenie, inspektor może zdecydować o zatrzymaniu pojazdu do kontroli szczegółowej. Jeżeli nie ma podejrzeń, pojazd może jechać dalej bez przestoju.
Zdalny odczyt nie daje inspektorowi pełnego obrazu całej pracy kierowcy, ale pozwala sprawdzić najważniejsze sygnały ostrzegawcze. Tachograf może przekazać informacje o stanie technicznym urządzenia, błędach, usterkach, naruszeniach bezpieczeństwa oraz problemach z integralnością danych.
Inspektor może też zobaczyć, czy tachograf ma aktualną kalibrację i czy badanie urządzenia zostało wykonane prawidłowo. To jeden z najprostszych elementów do wychwycenia podczas zdalnej kontroli, dlatego przewoźnik powinien szczególnie pilnować terminów i dokumentacji serwisowej.
System pozwala również zidentyfikować pojazd, sprawdzić jego numer rejestracyjny, prędkość w momencie odczytu oraz bieżącą aktywność kierowcy. Może pokazać, czy kierowca prowadzi pojazd, odpoczywa, wykonuje inną pracę albo ma ustawioną inną aktywność.
Dla służb kontrolnych ważne są także informacje o wkładaniu i wyjmowaniu karty kierowcy. Takie dane pomagają wykrywać jazdę bez karty, jazdę na cudzej karcie lub inne nieprawidłowości związane z rejestrowaniem pracy. Zdalny odczyt może też wskazywać próby manipulacji tachografem, przerwy w zasilaniu albo sygnały świadczące o naruszeniu zabezpieczeń urządzenia.
Znaczenie mają również dane dotyczące czasu jazdy, w tym dziennego i tygodniowego limitu prowadzenia pojazdu. Inspektor może wstępnie ocenić, czy istnieje podejrzenie przekroczenia norm. W odczycie mogą pojawić się także informacje o kraju rozpoczęcia i zakończenia ostatniej podróży, co ma znaczenie przy transporcie międzynarodowym.
Najbardziej problematyczne dla wielu przewoźników jest to, że zdalna kontrola jest dla kierowcy niewidoczna. Na tachografie nie pojawia się komunikat, nie ma sygnału ostrzegawczego i nie ma obowiązku potwierdzenia odczytu. Kierowca po prostu jedzie dalej.
To zmienia sposób myślenia o kontroli. Brak patrolu na drodze nie oznacza już, że pojazd nie został sprawdzony. Również brak zatrzymania nie daje pewności, że dane z tachografu nie zostały odczytane. W praktyce firma transportowa musi zakładać, że jej pojazdy mogą być wstępnie weryfikowane w trasie częściej, niż wynikałoby to z tradycyjnych kontroli na parkingach.
Dla kierowcy oznacza to konieczność większej dokładności przy obsłudze tachografu. Dla menedżera transportu - potrzebę stałego nadzoru nad danymi z floty. Błędy, które kiedyś mogły wyjść dopiero podczas kontroli w firmie albo po zatrzymaniu pojazdu, dziś mogą zostać wychwycone już na drodze.
REKLAMA
REKLAMA
Wiedza i Praktyka Sp. z o.o.
ul. Łotewska 9a
03-918 Warszawa