REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Wiedza i Praktyka Sp. z o.o.
ul. Łotewska 9a
03-918 Warszawa
REKLAMA
REKLAMA

Kierowca przyłapany na jeździe z cudzą kartą tachografu nadal musi liczyć się z poważnymi konsekwencjami. W Polsce za takie naruszenie przewidziano grzywnę w wysokości 2000 zł, a przedsiębiorcy grozi dodatkowo kara administracyjna w wysokości 3000 zł. Kierowca może również stracić prawo jazdy na trzy miesiące.
Wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawie C-437/25 nie znosi tych sankcji ani nie łagodzi oceny samego naruszenia. Zmienia jednak sposób patrzenia na bardzo wysokie grzywny, których wysokości nie można dostosować do okoliczności konkretnego przypadku. To rozstrzygnięcie może mieć znaczenie także dla polskich firm transportowych.
Sprawa, która trafiła do TSUE, rozpoczęła się w Bułgarii. 26 lipca 2024 r. kierowca wykonujący międzynarodowy przewóz towarów prowadził pojazd objęty przepisami o tachografach, korzystając z karty kierowcy wystawionej na inną osobę.
Bułgarskie przepisy przewidywały za takie naruszenie grzywnę w wysokości 1500 lewów, czyli około 767 euro. Organ administracyjny nałożył tę karę 28 sierpnia 2024 r.
Kierowca zakwestionował sankcję, jednak 2 kwietnia 2025 r. sąd rejonowy w Gabrowie utrzymał ją w mocy. Mężczyzna nie zrezygnował i skierował sprawę do sądu administracyjnego.
Problemem była nie tylko wysokość grzywny. Bułgarskie przepisy nie pozwalały bowiem organowi kontrolnemu ani sądowi zmniejszyć jej nawet wtedy, gdy okoliczności konkretnej sprawy mogłyby uzasadniać łagodniejsze potraktowanie kierowcy.
W skardze kierowca podnosił, że sztywna kara uniemożliwia uwzględnienie między innymi długości przejazdu z cudzą kartą, tego, czy było to pierwsze naruszenie, oraz faktu posiadania własnej karty kierowcy.
Sąd administracyjny w Gabrowie nabrał wątpliwości, czy takie przepisy są zgodne z unijną zasadą proporcjonalności. Zwrócił się więc do TSUE o ich interpretację.
17 września 2026 r. Trybunał wydał wyrok, który może wpłynąć na ocenę krajowych systemów karania kierowców za naruszenia przepisów dotyczących tachografów.
TSUE uznał, że państwa członkowskie mają prawo samodzielnie ustalać sankcje za naruszenia przepisów transportowych. Muszą jednak przestrzegać unijnej zasady proporcjonalności.
Oznacza to, że kara powinna być wystarczająco dotkliwa, aby skutecznie zniechęcać do łamania przepisów, ale nie może wykraczać poza to, co jest konieczne do osiągnięcia tego celu.
Trybunał wskazał, że przepisy krajowe są sprzeczne z tą zasadą, jeżeli przewidują bardzo wysoką grzywnę za używanie cudzej karty kierowcy, a jednocześnie całkowicie wykluczają możliwość jej obniżenia w szczególnych okolicznościach.
Nie oznacza to, że każda kara o ustalonej z góry wysokości jest niezgodna z prawem UE. Problem pojawia się wtedy, gdy sankcja jest bardzo wysoka, a przepisy nie pozwalają uwzględnić okoliczności, które mogłyby przemawiać za jej zmniejszeniem.
Wyrok dotyczy więc nie tylko wysokości grzywny, lecz przede wszystkim sposobu jej wymierzania.
TSUE nie pozostawił jednak wątpliwości co do oceny samego korzystania z cudzej karty.
Zgodnie z art. 27 rozporządzenia (UE) nr 165/2014 karta kierowcy jest dokumentem imiennym. Kierowca może posiadać nie więcej niż jedną ważną kartę i posługiwać się wyłącznie własną.
Używanie karty należącej do innej osoby jest klasyfikowane w prawie unijnym jako jedno z najpoważniejszych naruszeń przepisów dotyczących tachografów.
Powód jest prosty. Karta kierowcy pozwala ustalić, kto prowadził pojazd, przez jaki czas pracował i czy przestrzegał wymaganych przerw oraz odpoczynków.
Gdy kierowca korzysta z karty innej osoby, dane zapisywane w tachografie nie odpowiadają rzeczywistemu przebiegowi jego pracy. Może to prowadzić do ukrywania przekroczeń czasu prowadzenia pojazdu i skracania odpoczynków.
Trybunał zwrócił uwagę, że problem powstaje już w chwili użycia cudzej karty. Od tego momentu utrudniona zostaje skuteczna kontrola przestrzegania przepisów socjalnych.
Dlatego nawet bardzo krótki przejazd z cudzą kartą nie zmienia kwalifikacji takiego naruszenia.
To jeden z najbardziej interesujących fragmentów wyroku z punktu widzenia kierowców.
W wielu przypadkach kierowca może próbować tłumaczyć używanie cudzej karty tym, że przejechał jedynie niewielki odcinek drogi albo korzystał z niej przez kilka minut.
TSUE jednoznacznie wskazał jednak, że sam krótki czas korzystania z cudzej karty nie uzasadnia obniżenia grzywny, która zasadniczo powinna zostać nałożona.
Takie podejście wynika z charakteru naruszenia. W przypadku przekroczenia dopuszczalnego czasu jazdy jego długość wpływa na ocenę wagi przewinienia. Inaczej jest z używaniem cudzej karty, ponieważ już samo jej wykorzystanie uniemożliwia prawidłowe przypisanie zarejestrowanych aktywności rzeczywistemu kierowcy.
Dlatego tłumaczenie, że pojazd pokonał z cudzą kartą tylko kilka kilometrów, nie jest wystarczającą podstawą do żądania łagodniejszej sankcji.
Wyrok TSUE nie daje zatem kierowcom możliwości automatycznego zmniejszania grzywien w zależności od liczby przejechanych kilometrów.
Trybunał wskazał jednak okoliczność, która może uzasadniać indywidualną ocenę wysokości sankcji.
Chodzi o sytuację, w której kierowca potrafi wykazać, że posłużył się kartą należącą do innej osoby w wyniku zaniedbania, a nie celowego działania.
To rozróżnienie ma znaczenie, ponieważ inne okoliczności towarzyszą świadomemu wykorzystaniu cudzej karty w celu ukrycia przekroczenia czasu jazdy, a inne nieumyślnemu naruszeniu przepisów.
Nie oznacza to jednak, że powołanie się na pomyłkę wystarczy do uniknięcia odpowiedzialności.
Kierowca musiałby przedstawić okoliczności i dowody pozwalające ocenić, w jaki sposób doszło do naruszenia. Samo stwierdzenie, że użycie cudzej karty było przypadkowe, nie przesądza o konieczności obniżenia grzywny.
TSUE nie stworzył katalogu sytuacji, w których kara musi być niższa. Wskazał jedynie, że przy bardzo wysokich sankcjach krajowe przepisy powinny dopuszczać uwzględnienie szczególnych okoliczności konkretnej sprawy.
W sprawie bułgarskiej Trybunał zwrócił uwagę również na rzeczywistą dolegliwość finansową grzywny.
Sankcja w wysokości 1500 lewów przekraczała wskazane przez bułgarski sąd wynagrodzenie minimalne wynoszące 1077 lewów, a także przeciętne wynagrodzenie w kraju w okresach opisanych w postanowieniu odsyłającym.
W ocenie TSUE, z zastrzeżeniem weryfikacji przez sąd krajowy, była to bardzo wysoka kara w stosunku do poziomu dochodów osób, wobec których mogła być stosowana.
Właśnie dlatego całkowite pozbawienie organów i sądów możliwości jej obniżenia budziło wątpliwości.
Trybunał nie określił jednak konkretnej maksymalnej kwoty grzywny za używanie cudzej karty kierowcy. Nie wskazał też jednolitego progu, powyżej którego krajowe sankcje należy uznać za nieproporcjonalne.
Państwa UE nadal mogą stosować surowe grzywny. Przy ustalaniu ich wysokości i zasad wymierzania muszą jednak respektować wymagania wynikające z prawa unijnego.
Jak wyrok TSUE może wpłynąć na sytuację polskich kierowców i przewoźników?
W Polsce sankcje za posługiwanie się cudzą kartą wynikają z ustawy o transporcie drogowym.
Zgodnie z załącznikiem nr 1, lp. 7.17, za używanie cudzej karty kierowcy przewidziano grzywnę w wysokości 2000 zł.
Odrębna odpowiedzialność dotyczy przedsiębiorcy wykonującego przewóz drogowy. Załącznik nr 3, lp. 6.3.3, przewiduje karę administracyjną w wysokości 3000 zł za posługiwanie się przez kierowcę kartą, która nie jest jego własną kartą.
Oznacza to, że jedno naruszenie może wiązać się z konsekwencjami finansowymi zarówno dla osoby prowadzącej pojazd, jak i dla firmy transportowej.
Na tym jednak lista możliwych sankcji się nie kończy.
Korzystanie z cudzej karty tachografu może również oznaczać zatrzymanie prawa jazdy na trzy miesiące.
Takie przypadki regularnie ujawniają inspektorzy Inspekcji Transportu Drogowego.
Przykładem jest kontrola przeprowadzona w nocy z 27 na 28 sierpnia 2026 r. przez dolnośląską ITD. Inspektorzy zatrzymali pojazd przeznaczony do przewozu drewna długiego.
Analiza danych z tachografu i karty kierowcy wykazała, że prowadzący korzystał z dokumentu należącego do innej osoby. Cudza karta była używana w pojeździe 24, 27 i 28 sierpnia.
Kierowca przyznał, że chciał w ten sposób szybciej dotrzeć do miejsca załadunku.
Kontrola zakończyła się zatrzymaniem prawa jazdy na trzy miesiące. Kierowcę zobowiązano również do odbycia wymaganego odpoczynku dziennego przed dalszą jazdą. Odpowiedzialność za stwierdzone naruszenia miała ponieść także firma transportowa.
Ten przypadek pokazuje, że konsekwencje jazdy z cudzą kartą nie ograniczają się do samej grzywny. Dla kierowcy zawodowego trzymiesięczne zatrzymanie prawa jazdy oznacza także poważne ograniczenie możliwości wykonywania pracy.
Wyrok TSUE może stać się dodatkowym argumentem w sprawach dotyczących grzywien za korzystanie z cudzej karty kierowcy. Nie oznacza jednak, że każda osoba ukarana przez ITD uzyska prawo do zmniejszenia sankcji.
Polski system różni się od przepisów bułgarskich rozpatrywanych przez Trybunał.
Art. 92 ustawy o transporcie drogowym przewiduje odpowiedzialność kierowcy za naruszenia obowiązków związanych z przewozem drogowym. Sprawy dotyczące grzywien są rozpoznawane w trybie określonym w Kodeksie postępowania w sprawach o wykroczenia.
Znaczenie ma również art. 39 Kodeksu wykroczeń. Pozwala on, w przypadkach zasługujących na szczególne uwzględnienie, na nadzwyczajne złagodzenie kary albo odstąpienie od jej wymierzenia.
Przy ocenie sprawy można uwzględnić charakter i okoliczności czynu oraz właściwości i warunki osobiste sprawcy.
Oznacza to, że polskie przepisy przewidują mechanizmy pozwalające sądowi na indywidualną ocenę odpowiedzialności kierowcy.
Kierowca, który nie zgadza się z mandatem, może odmówić jego przyjęcia. Wówczas sprawa może zostać skierowana do sądu.
W postępowaniu sądowym możliwe jest powoływanie się zarówno na przepisy krajowe dotyczące wymiaru kary, jak i na zasadę proporcjonalności wynikającą z prawa UE.
Nie należy jednak zakładać, że sąd będzie zobowiązany do obniżenia grzywny tylko dlatego, że kierowca powoła się na wyrok C-437/25.
Znaczenie będą miały okoliczności konkretnej sprawy, przedstawione dowody oraz właściwe przepisy. Inaczej wygląda również sytuacja osoby, która przyjęła już prawomocny mandat - możliwości jego późniejszego uchylenia są ograniczone.
Wyrok TSUE może być interesujący także dla przedsiębiorców transportowych, ale jego zastosowanie do kar nakładanych na firmy wymaga osobnej oceny.
W Polsce kara administracyjna za posługiwanie się przez kierowcę cudzą kartą wynosi 3000 zł.
Nie oznacza to jednak, że przedsiębiorca w każdym przypadku musi ponieść odpowiedzialność.
Art. 92c ustawy o transporcie drogowym przewiduje sytuacje, w których postępowania w sprawie nałożenia kary pieniężnej nie wszczyna się, a postępowanie już rozpoczęte podlega umorzeniu.
Jedną z takich sytuacji jest wykazanie, że przedsiębiorca nie miał wpływu na powstanie naruszenia, a doszło do niego wskutek zdarzeń i okoliczności, których nie mógł przewidzieć.
Nie wystarczy jednak samo oświadczenie firmy, że kierowca działał bez jej wiedzy.
Przewoźnik musi przedstawić dowody uzasadniające zastosowanie tego przepisu. Znaczenie mogą mieć między innymi dokumentacja organizacji pracy, procedury kontroli tachografów, szkolenia kierowców i sposób reagowania na wcześniejsze nieprawidłowości. Same szkolenia nie gwarantują jednak zwolnienia z odpowiedzialności.
Trzeba też odróżnić odpowiedzialność kierowcy od odpowiedzialności przedsiębiorcy. Wyrok C-437/25 dotyczył bezpośrednio grzywny nałożonej na osobę prowadzącą pojazd.
Może on stanowić argument w dyskusji o proporcjonalności kar administracyjnych nakładanych na polskich przewoźników, ale nie przesądza automatycznie o możliwości obniżenia kary 3000 zł.
Dla firm transportowych problem korzystania z cudzej karty może wykraczać poza jednorazową karę finansową.
Przepisy unijne zaliczają jazdę z kartą należącą do innej osoby do kategorii najpoważniejszych naruszeń, oznaczanych jako NN.
Klasyfikacja ta ma znaczenie również dla systemu oceny naruszeń popełnianych przez przedsiębiorców wykonujących transport drogowy.
Rozporządzenie Komisji (UE) 2016/403 określa rodzaje i stopnie naruszeń, które mogą wpływać na ocenę dobrej reputacji przewoźnika.
Nie oznacza to, że każde stwierdzone użycie cudzej karty prowadzi automatycznie do utraty dobrej reputacji czy uprawnień transportowych.
Jest to jednak naruszenie należące do kategorii, której przepisy unijne przypisują najwyższy stopień wagi. Dlatego przewoźnicy powinni traktować takie przypadki jako poważne ryzyko prawne i organizacyjne, a nie wyłącznie koszt pojedynczego mandatu.
Orzeczenie z 17 września 2026 r. nie dotyczy wyłącznie Bułgarii. Trybunał dokonał bowiem wykładni art. 41 rozporządzenia nr 165/2014, który obowiązuje we wszystkich państwach członkowskich UE.
Przepis ten wymaga, aby sankcje za naruszenia regulacji dotyczących tachografów były skuteczne, proporcjonalne, odstraszające i niedyskryminujące.
W praktyce oznacza to, że argumentacja TSUE może być uwzględniana również przez sądy i organy w innych krajach Unii.
Nie jest to zresztą pierwsze orzeczenie, w którym Trybunał zwrócił uwagę na problem sztywnych sankcji w transporcie drogowym.
W wyroku z 21 listopada 2024 r. w sprawie C-61/23, Ekostroy, TSUE zajmował się proporcjonalnością kar związanych z naruszeniem obowiązku uiszczania opłat drogowych.
Również w tamtej sprawie problemem była możliwość dostosowania wysokości kary do charakteru i okoliczności naruszenia.
Jednocześnie istnieje ważna różnica. Przy naruszeniach związanych z opłatami drogowymi czas trwania naruszenia mógł mieć znaczenie dla jego oceny. W przypadku cudzej karty kierowcy sam czas jej używania nie zmienia kategorii naruszenia.
Oba wyroki pokazują jednak, że wysokość sankcji określona przez ustawodawcę krajowego nie pozostaje poza kontrolą wynikającą z prawa unijnego.
Nie można przy tym wyciągać wniosku, że wszystkie sztywne kary w transporcie drogowym są niezgodne z prawem UE. Każdy system sankcji wymaga osobnej oceny.
Wyrok TSUE nie oznacza, że firmy mogą łagodniej traktować przypadki korzystania z cudzych kart kierowcy.
Przeciwnie - unijne przepisy nadal uznają takie zachowanie za jedno z najpoważniejszych naruszeń.
Dlatego przewoźnicy powinni przede wszystkim zadbać o właściwą organizację pracy kierowców oraz systematyczną kontrolę danych z tachografów i kart kierowców.
Warto również zweryfikować, czy obowiązujące w firmie procedury pozwalają wykrywać nieprawidłowości i dokumentować działania podejmowane w celu ich zapobiegania.
Ma to znaczenie nie tylko dla bezpieczeństwa przewozów, lecz także dla ewentualnego postępowania dotyczącego odpowiedzialności przedsiębiorcy.
Jeżeli do naruszenia już doszło, firma powinna ustalić jego okoliczności, zabezpieczyć dokumentację i ocenić, czy istnieją podstawy do kwestionowania odpowiedzialności lub wysokości sankcji.
Powołanie się na wyrok TSUE może być jednym z elementów takiej argumentacji, ale nie zastąpi dowodów dotyczących konkretnej sprawy.
Wyrok TSUE z 17 września 2026 r. nie wprowadza nowych stawek grzywien i nie zobowiązuje państw członkowskich do ogólnego obniżenia kar za używanie cudzych kart kierowcy.
Nie zmienia również obowiązku posługiwania się wyłącznie własną kartą.
Oznacza natomiast, że bardzo wysokie grzywny nie mogą być wymierzane w systemie, który całkowicie wyklucza uwzględnienie szczególnych okoliczności konkretnej sprawy.
Dla polskich kierowców orzeczenie może stanowić dodatkową podstawę argumentacji w postępowaniach dotyczących kar za naruszenia przepisów o tachografach. Dla przewoźników jest kolejnym sygnałem, że przy ocenie krajowych systemów sankcji znaczenie ma nie tylko rodzaj naruszenia, lecz także proporcjonalność zastosowanej kary.
Najważniejszy wniosek pozostaje jednak niezmienny: używanie cudzej karty kierowcy nadal grozi poważnymi konsekwencjami. Wyrok TSUE nie daje przyzwolenia na takie praktyki, ale wyznacza granice automatycznego stosowania bardzo wysokich grzywien.
Fot. wikipedia.org/wiki/Karta_kierowcy