REKLAMA

Logo strony

Elektryczna rewolucja pod presją – 4 powody, dla których europejska branża transportowa mówi STOP unijnym nakazom

Dariusz Pradut
16.10.2025

f1370b393fd484e4913d3b566a63312649b74e87-large
Czy unijna rewolucja elektryczna zagraża przetrwaniu europejskich przewoźników? Choć nikt nie kwestionuje potrzeby dekarbonizacji, branża transportowa ostrzega: odgórne nakazy zakupu zeroemisyjnych ciężarówek mogą przynieść więcej szkód niż pożytku. Przedstawiciele organizacji transportowych w UE podają cztery kluczowe powody, dla których przewoźnicy mówią stanowcze „nie” przymusowej transformacji i domagają się racjonalnego podejścia do zmian w logistyce.

Głośny sprzeciw organizacji transportowych

Wizja przyszłości transportu drogowego jest niemal idylliczna: ciche, bezemisyjne ciężarówki sunące po europejskich autostradach, dostarczające towary bez szkody dla klimatu. Ten obraz stał się symbolem postępu, czystej technologii i nieuniknionej transformacji, którą z optymizmem przyjmuje społeczeństwo oczekujące na zieloną zmianę w logistyce.

Jednak ten pozytywny wizerunek został niedawno zakłócony przez głośny apel kluczowych europejskich organizacji transportowych, w tym IRU, CLECAT, ESC i GCCA, skierowany wprost do przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen. Wbrew pozorom, branża nie sprzeciwia się ekologii – w pełni popiera cele dekarbonizacji. Jej opór budzi metoda: odgórne, przymusowe nakazy zakupu pojazdów zeroemisyjnych. Ten artykuł wyjaśnia cztery mniej oczywiste, ale kluczowe powody tego sprzeciwu, które pokazują, że droga do zielonego transportu jest bardziej skomplikowana, niż się wydaje.

Czytaj też:

Branża transportowa już inwestuje w elektryki – kiedy to się opłaca?

Paradoksalnie, w czasie, gdy branża głośno protestuje przeciwko przymusowi, dane rynkowe pokazują jej realne zaangażowanie w transformację. W pierwszej połowie 2024 roku, w trudnym okresie, gdy ogólna liczba rejestracji nowych ciężarówek w UE spadła o 11%, sprzedaż ciężkich pojazdów zeroemisyjnych wzrosła aż o 40%.

Te liczby obalają mit o niechęci sektora do zmian. Pokazują, że firmy transportowe nie czekają na regulacje, aby inwestować w nowe technologie. Robią to aktywnie i dobrowolnie, gdy tylko jest to biznesowo opłacalne i operacyjnie możliwe. To dowód, że rynek działa i nagradza innowacje, pod warunkiem istnienia solidnych fundamentów biznesowych – przymus jest w tej sytuacji nie tylko zbędny, ale może zakłócić organiczny proces adaptacji.

Wysokie koszty zeroemisyjnych ciężarówek – zagrożenie dla MŚP

Jednym z najpoważniejszych hamulców transformacji jest bariera kosztowa. Nowoczesne, zeroemisyjne ciężarówki są obecnie od dwóch do trzech razy droższe od swoich odpowiedników z silnikiem diesla. To ogromny skok inwestycyjny, który dla wielu firm jest po prostu nieosiągalny.

Należy pamiętać, że firmy transportowe działają w niezwykle konkurencyjnym środowisku, na bardzo niskich marżach, często wynoszących zaledwie kilka procent. W tak konkurencyjnym środowisku możliwość przerzucenia drastycznie wyższych kosztów na klientów w formie wyższych stawek frachtu jest skrajnie ograniczona, co zamyka firmom drogę ucieczki przed finansową presją. Szczególnie zagrożone są małe i średnie przedsiębiorstwa (MŚP), które stanowią ponad 95% wszystkich przewoźników w UE. Dla wielu z nich, często firm rodzinnych, wymuszony zakup pojazdu droższego o kilkaset procent oznaczałby finansową katastrofę.

Nikt nie kupi pojazdów, których nie będzie mógł użyć albo które wpędziłyby go w bankructwo. Transformacja musi być sprawiedliwa, wykonalna i ekonomicznie uzasadniona.

Czytaj też:

Niewydolna infrastruktura ładowania – bariera dla zielonego transportu

Nawet jeśli przewoźnika stać na zakup elektrycznej ciężarówki, staje on przed kolejnym, jeszcze większym wyzwaniem: infrastrukturą. Aby sprostać zapotrzebowaniu, publiczna sieć ładowania dla pojazdów ciężkich musiałaby wzrosnąć dziesięciokrotnie. Obecnie dostępne punkty są nieliczne, a do tego często drogie, powolne lub po prostu zawodne.

Jednak publiczne ładowarki to tylko wierzchołek góry lodowej. Prawdziwym wąskim gardłem transformacji, niewidocznym dla opinii publicznej, jest niewydolność sieci energetycznej w bazach transportowych. Około 70% operacji transportowych odbywa się w trybie regionalnym, gdzie ciężarówki codziennie wracają do bazy. Ładowanie we własnym zakresie wydaje się idealnym rozwiązaniem, ale w praktyce jest ogromnym wyzwaniem. Bazy transportowe masowo zgłaszają brak wystarczającej mocy przyłączeniowej, a oczekiwanie na modernizację przyłącza przez operatorów sieci trwa często latami. Choć unijne regulacje, takie jak tzw. Grid Package, mają w przyszłości ułatwić modernizację sieci, ich realne efekty będą odczuwalne dopiero za kilka lat, nie rozwiązując palącego problemu tu i teraz. Problem ten jest jeszcze większy w segmentach specjalistycznych, jak transport chłodniczy, gdzie agregat zużywa dodatkowe 10% energii.

Koszty transportu: najdroższa ciężarówka to ta, która stoi w bazie

Zmuszanie firm do zakupu pojazdów zeroemisyjnych w sytuacji, gdy brakuje warunków do ich efektywnego wykorzystania, tworzy ryzyko aktywów, które stoją niewykorzystane. W praktyce oznacza to scenariusz, w którym najnowocześniejsza, warta setki tysięcy euro ciężarówka elektryczna staje się najdroższym w firmie pomnikiem biurokratycznej niemocy. Firma pod presją regulacji kupuje drogi sprzęt, a następnie nie może go w pełni eksploatować z powodu braku ładowarek na trasie lub zbyt długich postojów, które dezorganizują logistykę i czas pracy kierowców.

Prowadzi to nie tylko do marnotrawstwa kapitału w pojedynczej firmie, ale grozi systemowym spadkiem wydajności całego sektora transportowego, w którym środki zamrożone w bezużytecznym sprzęcie nie pracują na rzecz innowacji czy konkurencyjności. Jak celnie podsumowują to organizacje branżowe, takie działania mogą przynieść efekt odwrotny do zamierzonego.

Środki o charakterze przymusowym mogą zaszkodzić tysiącom małych i średnich przedsiębiorstw (MŚP) i paradoksalnie spowolnić, zamiast przyspieszyć zieloną transformację.

Zielona transformacja transportu: zachęty zamiast przymusu?

Apel branży transportowej to nie sprzeciw wobec ekologii, ale fundamentalne pytanie o strategię transformacji. Stawia on decydentów w Brukseli przed wyborem: forsować odgórne nakazy, które grożą złamaniem kręgosłupa finansowego tysięcy małych i średnich firm, albo postawić na podejście rynkowe, w którym to realne warunki – dostępna infrastruktura, opłacalność inwestycji i dojrzałość technologii – stają się motorem prawdziwej, a nie pozorowanej zmiany.

Do tematu wrócimy i przedstawimy propozycje branży transportowej.

arrow
Źródło

IRU

Autor

Dariusz Pradut

Dziennikarz

Słowa Kluczowe

Słowa kluczowe

REKLAMA

Loading...
Loading...

REKLAMA

Logo strony

Kontakt

Wiedza i Praktyka Sp. z o.o.

ul. Łotewska 9a

03-918 Warszawa

Obserwuj nas
Copyright 2026 © Wszelkie prawa zastrzeżone
;;