REKLAMA

Analiza ekspertów od bieżących wydarzeń w Rosji odsłania wewnętrzne napięcia, które są często pomijane w codziennym natłoku informacji. Obserwatorzy wskazują, że fundamenty reżimu Putina są znacznie mniej stabilne, niż mogłoby się wydawać, a wojenna machina zaczyna pożerać własne zasoby – ekonomiczne, polityczne i społeczne.
Skutki ukraińskich ataków na rafinerie odczuwalne są już w 64% rosyjskich regionów, a w 57 z 89 regionów występują braki benzyny. Na terenach okupowanych, a nawet w Nowosybirsku, paliwo jest już racjonowane.
Te problemy bezpośrednio uderzają w realne dochody i bezpieczeństwo socjalne zwykłych obywateli. Podważają kremlowską narrację o stabilności i sile państwa, stając się potężnym źródłem rosnącego niezadowolenia społecznego.
Aby finansować wojnę i nagradzać lojalnych popleczników w warunkach kurczących się zasobów, Kreml rozpoczął proces masowej nacjonalizacji, który przybrał formę wewnętrznego kanibalizmu. Proces ten jest chaotyczny i często zaskakujący dla samych właścicieli. Państwo odbiera majątki nawet dotychczas nietykalnym biznesmenom, przejmując firmy, których wartość, jak wynika z raportu Prokuratora Generalnego Igora Krasnowa przedstawionego Władimirowi Putinowi, sięgnęła już 2,4 biliona rubli. Skala tego zjawiska w 2024 roku jest rekordowa i dotyka niemal wszystkich sektorów gospodarki, w tym kluczowego dla nas sektora transportowego (porty, lotniska, firmy logistyczne).
Ta redystrybucja własności, największa od lat 90., podważa fundamentalną umowę społeczną z czasów wczesnego Putina, gdzie lojalność elit była nagradzana gwarancją nienaruszalności ich majątków. Ten chaotyczny proces odbierania majątków jest tak destrukcyjny, że po raz pierwszy wywołał otwarty sprzeciw w samym sercu rosyjskiego systemu finansowego.
W systemie, gdzie publiczna krytyka władzy jest tłumiona, otwarty sprzeciw ze strony tak kluczowej instytucji jak bank centralny Rosji jest wydarzeniem bezprecedensowym. Bank publicznie skrytykował proces przejmowania prywatnych majątków, zarzucając łamanie praw akcjonariuszy mniejszościowych. W sprawie nacjonalizacji spółki wydobywającej złoto Yuzhuralzoloto, bank wszczął nawet postępowanie administracyjne przeciwko agencji rządowej zarządzającej majątkiem państwowym.
Państwo musi przede wszystkim przestrzegać ustalonych przez siebie zasad. Teraz tego nie robi, zwłaszcza jeśli chodzi o spółki publiczne, w których ma udziały.
W rosyjskim systemie, gdzie większość instytucji jest w pełni upolityczniona, bank centralny był postrzegany jako ostatni bastion technokratycznego profesjonalizmu. Jego publiczny sprzeciw to sygnał, że polityka wojenna zaczyna zagrażać samym fundamentom stabilności makroekonomicznej państwa. Arbitralne decyzje Putina, motywowane potrzebami wojennymi, napotykają na opór w samym sercu systemu, który dostrzega destrukcyjne skutki tej polityki dla gospodarki.
Obraz wyłaniający się z tych sygnałów jest jednoznaczny: Władimir Putin chce kontynuować wojnę, ale jego zaplecze ekonomiczne, polityczne i społeczne eroduje w niespotykanym dotąd tempie. Niezadowolenie społeczne, konflikty wewnątrz elit, sprzeciw kluczowych instytucji i stagnacja na froncie tworzą ciśnienie, które prędzej czy później musi znaleźć ujście.
Eksperci, tacy jak Maria Sniegowaja, twierdzą, że Kreml nie zmieni swoich metod, dopóki nie napotka na naprawdę katastrofalne skutki własnych działań. Czy obserwowane przez nas pęknięcia to już początek tej katastrofy? Dla branży transportowej kluczowe staje się nie pytanie czy, ale kiedy nastąpi zmiana i jak szybko będziemy w stanie się do niej dostosować. Strategiczne planowanie scenariuszy – od gwałtownego upadku reżimu po długotrwałą erozję – nie jest już akademickim ćwiczeniem, lecz biznesową koniecznością dla każdej firmy transportowej operującej na wschodniej flance Europy.
REKLAMA
REKLAMA
Wiedza i Praktyka Sp. z o.o.
ul. Łotewska 9a
03-918 Warszawa