REKLAMA

Jeszcze kilka lat temu busy w transporcie międzynarodowym były traktowane trochę po macoszemu – gdzieś pomiędzy kurierką a ciężarówką, bez specjalnego zainteresowania regulatorów i często na marginesie poważnych rozmów o logistyce. A dziś? Wystarczy spojrzeć na statystyki: ponad 1,5 miliona nowych rejestracji w 2023 roku, dynamiczny wzrost w 2024 i prognozy mówiące o rynku wartym nawet 80 miliardów euro do końca dekady. Jeśli ktoś uważał, że bus to „mniejszy brat TIR-a” – pora zmienić narrację.
Trend napędza to nie tylko e-commerce i logistyka miejska, ale też restrykcje środowiskowe, które w miastach coraz mocniej dociskają transport spalinowy. To wyraźny kierunek w Europie. Coraz częściej w dostawach ostatniej mili zobaczymy więc ciche, elektryczne busy, a producenci już dziś prześcigają się w ofertach. I nagle okazuje się, że to, co jeszcze wczoraj było niszą, jutro, a może i już dziś jest jednym z najbardziej strategicznych segmentów transportu.
Nie ma jednak róży bez kolców. Od lipca 2026 roku busy powyżej 2,5 tony w transporcie międzynarodowym będą musiały mieć inteligentne tachografy drugiej generacji. Dla części firm to będzie rewolucja – i finansowa, i organizacyjna. Szykuje się wyrównanie zasad gry z ciężarówkami, co z jednej strony podniesie standardy, a z drugiej może odsiewać mniej przygotowanych graczy.
Ale kto wejdzie w to z głową, może sporo wygrać. Wzrost popytu, specjalistyczne nisze – od chłodni po ekspresowe przewozy ADR – i rosnące zapotrzebowanie na kierowców kat. B sprawiają, że bus wyjdzie z cienia.
Więcej piszemy o tym w analizie - Rynek busów w UE rośnie – nowe szanse dla firm transportowych i kierowców
REKLAMA
REKLAMA
Wiedza i Praktyka Sp. z o.o.
ul. Łotewska 9a
03-918 Warszawa