REKLAMA

Pierwsza z mazowieckich kontroli sytuacja miała miejsce pod Grójcem. Inspektorzy zatrzymali zestaw należący do litewskiej firmy. Kierowca przewoził z Polski do Belgii części samochodowe i opony. Zestaw ważył 45,2 t zamiast dopuszczalnych 40 t. Przekroczony był też nacisk osi napędowej – wynosił 15 t przy normie 11,5 t. Przewoźnik nie miał wymaganego zezwolenia, a ładunek był podzielny, więc powinien być rozłożony na więcej transportów. Kierowca dostał mandat i zakaz dalszej jazdy. Konieczne było przeładowanie towaru na drugi pojazd. W trakcie kontroli wpłacono 20 tys. zł kaucji na poczet przyszłych kar.
Druga kontrola odbyła się pod Szydłowcem. Tym razem chodziło o transport stacji transformatorowej wraz ze specjalistycznym sprzętem. Zestaw ważył prawie 60 t przy dopuszczalnych 40 t. Przekroczone były także naciski osi oraz wysokość pojazdu. Przewoźnik miał zezwolenie, ale niewystarczające do takiego transportu. Inspektorzy zakazali dalszej jazdy do czasu doprowadzenia pojazdu do normy. Firmie grozi kara w wysokości 15 tys. zł.
Trzecia sytuacja również dotyczyła rejonu Grójca. Zatrzymany zestaw przewoził koparkę i ciągnik siodłowy. Ważył prawie 50 t zamiast dopuszczalnych 40 t. Problemem był nie tylko nadmiar ładunku, ale też bardzo zły stan techniczny pojazdu. Opony były zużyte do tego stopnia, że widoczne były stalowe druty, co stwarzało realne ryzyko wypadku. Dodatkowo przedsiębiorca nie pobrał w terminie danych z karty kierowcy. Inspektorzy zatrzymali dowody rejestracyjne i zakazali dalszej jazdy. Przewoźnikowi grozi łącznie ponad 9 tys. zł kary.
Na S19 w okolicach Lublina inspektorzy zatrzymali samochód dostawczy o dopuszczalnej masie 3,5 t. Po ważeniu okazało się, że waży aż 6,55 t. To przekroczenie ładowności o około 280 procent. Kierowca dostał mandat w wysokości 3 tys. zł i zakaz dalszej jazdy. Aby dostarczyć towar, musiał podzielić ładunek na kilka kursów. Tego samego dnia skontrolowano też inne pojazdy do 3,5 t i wszystkie były przeładowane.
Kilka dni wcześniej, również na S19, inspektorzy ujawnili jeszcze bardziej skrajny przypadek. Dostawczak zamiast 3,5 t ważył ponad 6,2 t. Sama tylna oś miała nacisk większy niż dopuszczalna masa całego pojazdu. Kierowca dostał mandat 2,5 tys. zł. Dalsza jazda była możliwa dopiero po rozładunku.
Na drodze krajowej nr 32 inspektorzy z Leszna zatrzymali kolumnę dwóch pojazdów przewożących konstrukcje metalowe. Każdy z nich miał ponad 27 metrów długości. Przewoźnik miał tylko jedno zezwolenie i jednego pilota, co jest niezgodne z przepisami. Każdy pojazd powinien mieć osobne zezwolenie i odpowiednią eskortę. Dodatkowo ujawniono inne przypadki przekroczeń nacisków osi wynikające ze złego rozmieszczenia ładunku. Wobec przewoźników wszczęto postępowania administracyjne.
W nocy z 29 na 30 marca, na DK8 w rejonie Białegostoku, podlascy inspektorzy zatrzymali trzy ciężarówki z przekroczoną dopuszczalną masą całkowitą. Dwa pojazdy przewoziły żwir, a trzeci prefabrykowane elementy betonowe. Rzeczywista masa zestawów wynosiła odpowiednio 47,7 t, 47,2 t i 47,1 t, przy dopuszczalnym limicie 40 t.
Kontrole wykazały także przekroczenia nacisków wszystkich osi napędowych – o 0,5 t, 1 t oraz 2 t. Przed kontynuowaniem jazdy konieczne było przeładowanie nadmiaru ładunku na inne pojazdy. Wobec przedsiębiorców wszczęto postępowania administracyjne, za które grożą kary finansowe.
Każda z tych spraw pokazuje ten sam problem. Przeładowane pojazdy nie tylko niszczą drogi i mosty, ale też stanowią zagrożenie dla bezpieczeństwa ruchu. Mają dłuższą drogę hamowania i są mniej stabilne. To także nieuczciwa konkurencja wobec firm, które przestrzegają przepisów.
ITD Fot. WITD Radom
REKLAMA
REKLAMA
Wiedza i Praktyka Sp. z o.o.
ul. Łotewska 9a
03-918 Warszawa