REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Wiedza i Praktyka Sp. z o.o.
ul. Łotewska 9a
03-918 Warszawa
REKLAMA
REKLAMA

Według UOKiKpraktyka trwała przez kilka lat i mogła wpływać na warunki zatrudnienia kilku tysięcy kierowców. Łączna wartość nałożonych kar przekroczyła 570 mln zł.
Zmiana firmy często jest dla kierowcy sposobem na uzyskanie wyższego wynagrodzenia albo lepszych warunków pracy. W przypadku części przewoźników obsługujących centra dystrybucyjne Biedronki taka możliwość miała być jednak ograniczona.
Według ustaleń UOKiK firmy transportowe uzgodniły, że nie będą zatrudniały kierowców pracujących wcześniej u innych przewoźników działających w tym samym systemie. Porozumienie miało obowiązywać od czerwca 2017 r. co najmniej do lutego 2024 r., kiedy Urząd przeprowadził przeszukanie.
W praktyce przy zatrudnianiu kierowcy znaczenie miało więc nie tylko jego doświadczenie i kwalifikacje, lecz także to, u którego przewoźnika wcześniej pracował.
Za udział w porozumieniu Prezes UOKiK nałożył kary w wysokości ponad 570 mln zł. Największa sankcja, około 525 mln zł, przypadła Jeronimo Martins Polska. Decyzja została wcześniej przedstawiona Komisji Europejskiej, która podzieliła stanowisko Urzędu dotyczące naruszenia zasad konkurencji.
Przewoźnicy obsługujący centra dystrybucyjne Biedronki mieli ustalić między sobą, że nie będą konkurować o kierowców. Pracownik, który chciał przejść do innej firmy działającej przy tym samym centrum, musiał uzyskać zgodę dotychczasowego pracodawcy.
Jeśli takiej zgody nie otrzymał, mógł zostać objęty blokadą. W efekcie przez określony czas nie mógł wykonywać pracy dla nowego przewoźnika na terenie danego centrum dystrybucyjnego. Stosowana karencja trwała, w zależności od centrum, nawet kilka miesięcy.
Dla nowego pracodawcy zatrudnienie takiej osoby stawało się mało opłacalne. Firma musiałaby bowiem zatrudnić kierowcę, który przez kilka miesięcy nie mógł wykonywać przewozów w miejscu, w którym był potrzebny.
System ograniczał możliwość przechodzenia kierowców pomiędzy przewoźnikami. Dla firm transportowych oznaczało to mniejsze ryzyko utraty pracowników na rzecz konkurenta obsługującego to samo centrum dystrybucyjne.
Według UOKiK taki mechanizm mógł również osłabiać presję na podnoszenie wynagrodzeń. Jeśli przewoźnicy nie musieli rywalizować o pracowników, oferując im wyższe stawki lub lepsze warunki zatrudnienia, kierowcy mieli mniejsze możliwości negocjowania swojej pozycji na rynku.
Skala praktyki była duża. Urząd wskazuje, że na przestrzeni kilku lat mogła ona wpływać na warunki zatrudnienia kilku tysięcy kierowców.
Z materiałów zgromadzonych w postępowaniu wynika również, że przewoźnicy dostrzegali problem przechodzenia pracowników do konkurencji. W korespondencji zwracali uwagę m.in. na trudną sytuację kadrową na rynku i obawiali się wzajemnego podbierania kierowców poprzez oferowanie im lepszych wynagrodzeń.
Jedna z wiadomości dotyczyła wprost obawy przed rozpoczęciem rywalizacji płacowej pomiędzy firmami działającymi w ramach tego samego centrum. Przewoźnicy wskazywali, że swobodne przechodzenie kierowców mogłoby prowadzić do wzajemnego podnoszenia oferowanych stawek.
UOKiK uznał, że Jeronimo Martins Polska nie była jedynie biernym uczestnikiem ustaleń pomiędzy przewoźnikami. Według Urzędu spółka koordynowała porozumienie, pośredniczyła w przekazywaniu informacji i pomagała egzekwować uzgodnione zasady.
Jako podmiot zarządzający centrami dystrybucyjnymi mogła również decydować o możliwości wjazdu kierowców na ich teren. Kierowca, który zmienił pracodawcę z pominięciem przyjętych zasad, mógł więc stracić możliwość wykonywania przewozów w danym centrum.
Zdaniem UOKiK Jeronimo Martins Polska mogła także odnosić pośrednią korzyść ekonomiczną z funkcjonowania takiego systemu. Ograniczenie rywalizacji o kierowców zmniejszało presję na wzrost ich wynagrodzeń, a wyższe koszty pracy mogłyby przekładać się na stawki pobierane przez przewoźników za usługi transportowe.
Urząd wskazał również, że wewnętrzne materiały spółki miały świadczyć o świadomości ryzyka prawnego związanego z takimi praktykami. Mimo tego mechanizm miał funkcjonować co najmniej do momentu przeszukania przeprowadzonego przez UOKiK.
Łączna wartość sankcji nałożonych na uczestników porozumienia wyniosła 571 960 550 zł. Kary otrzymały nie tylko przedsiębiorstwa, ale również osiem osób fizycznych, które według UOKiK bezpośrednio odpowiadały za niedozwolone ustalenia.
Byli to właściciele, wspólnicy lub osoby zarządzające związane z firmami Euro Finannce, EF Transport, Trans-GP, Rolko, Solus, P.P.H.U. „Zadroga” W. Zadroga, G. Zadroga, Rasz, Nowa Logistic oraz Sławomir Sajdak sp.j.
Decyzja UOKiK nie jest prawomocna. Ukarane podmioty mogą odwołać się od niej do sądu.
Firma Międzynarodowy i Krajowy Przewóz Towarów Kazimierz Olszański złożyła wniosek w ramach programu leniency, czyli programu łagodzenia kar dla uczestników niedozwolonych porozumień, którzy zdecydują się współpracować z UOKiK.
Przewoźnik przekazał informacje dotyczące sposobu funkcjonowania porozumienia. Zrobił to jednak już po rozpoczęciu postępowania, kiedy Urząd posiadał część materiału dowodowego. Firma nie mogła więc uzyskać całkowitego zwolnienia z sankcji.
Jej kara została jednak zmniejszona o 50 proc. i wyniosła ponad 166,6 tys. zł.
Porozumienia, w których przedsiębiorcy zobowiązują się, że nie będą zatrudniać pracowników konkurencji, określane są jako no-poach agreements. Takie ustalenia mogą naruszać prawo konkurencji.
Konkurencja pomiędzy przedsiębiorstwami nie dotyczy bowiem wyłącznie cen towarów i usług. Firmy konkurują również o pracowników, między innymi wysokością wynagrodzenia, warunkami pracy czy dodatkowymi benefitami.
Jeżeli przedsiębiorcy umawiają się, że nie będą przejmować swoich pracowników, ograniczają jeden z mechanizmów rynku pracy. Dla kierowcy może to oznaczać mniejszą możliwość zmiany firmy w celu uzyskania lepszej pensji lub korzystniejszych warunków zatrudnienia. Dla przewoźnika takie ustalenia mogą natomiast oznaczać poważne ryzyko finansowe związane z naruszeniem prawa konkurencji.
Sprawa pokazuje również, że ustalenia dotyczące zatrudniania kierowców mogą zostać ocenione przez organy ochrony konkurencji nie tylko jako kwestia kadrowa, lecz także jako porozumienie pomiędzy konkurującymi przedsiębiorstwami.
UOKiK
Dariusz Woźnica