REKLAMA

Projekt ustawy zakłada wprowadzenie czasowego podatku od nadzwyczajnych zysków, czyli tzw. windfall tax. Ma on objąć przedsiębiorstwa zajmujące się produkcją paliw ciekłych oraz obrotem paliwami z zagranicą na podstawie koncesji na obrót paliwami z zagranicą.
Podatek ma obowiązywać za okres od 1 marca do 31 grudnia 2026 r. Rząd tłumaczy, że jest to odpowiedź na nadzwyczajną sytuację gospodarczą wywołaną konfliktem zbrojnym na Bliskim Wschodzie. Doprowadził on do blokady Cieśniny Ormuz i gwałtownego wzrostu cen ropy naftowej.
W efekcie część firm paliwowych osiągnęła bardzo wysokie zyski. Według rządu nie wynikały one z większej efektywności, nowych inwestycji ani rozwoju działalności, lecz z zewnętrznego szoku podażowego na rynku ropy.
Wzrost cen ropy przełożył się na wyższe marże oraz ceny paliw na rynku krajowym. To szczególnie ważne dla branży transportowej, w której koszt paliwa jest jednym z największych obciążeń w codziennej działalności.
Aby ograniczyć skutki podwyżek, państwo zdecydowało się na działania osłonowe. Chodzi przede wszystkim o obniżenie stawki VAT na benzynę i olej napędowy do 8 proc. oraz zmniejszenie akcyzy na paliwa silnikowe do najniższego poziomu dopuszczonego przez Unię Europejską.
Te rozwiązania miały chronić konsumentów, kierowców i przedsiębiorców przed skokowym wzrostem kosztów. Jednocześnie oznaczały dla budżetu państwa wydatek sięgający kilku miliardów złotych.
Według rządu obecna sytuacja doprowadziła do nierównowagi. Koszt działań osłonowych poniósł budżet państwa, a więc pośrednio podatnicy. Jednocześnie część firm paliwowych osiągnęła ponadprzeciętne wyniki finansowe.
Nowy podatek ma ograniczyć tę dysproporcję. Celem projektu jest częściowe przeniesienie ciężaru finansowania działań osłonowych na firmy, które uzyskały nadzwyczajne zyski w czasie zaburzeń na rynku paliw.
Rząd podkreśla, że podobne mechanizmy były już stosowane w wielu krajach Unii Europejskiej podczas kryzysu energetycznego po agresji Rosji na Ukrainę.
Aby ustalić, czy firma osiągnęła nadzwyczajny zysk, jej faktyczne przychody zostaną porównane z przychodami hipotetycznymi.
Przychody hipotetyczne mają być wyliczane na podstawie średnich marż osiąganych przez daną firmę w 2025 r. Następnie zostaną powiększone o 20 proc. Takie rozwiązanie ma chronić przedsiębiorstwa przed opodatkowaniem zysków wynikających ze zwykłego rozwoju działalności lub typowych wahań rynkowych.
Opodatkowaniu będzie podlegała tylko nadwyżka ponad ustalony próg referencyjny. Stawka podatku wyniesie 60 proc. podstawy opodatkowania, czyli nadzwyczajnego zysku.
Podatek ma być rozliczany za pomocą miesięcznych zaliczek liczonych narastająco. Ostateczne rozliczenie roczne trzeba będzie złożyć do 30 kwietnia 2027 r.
Pierwsza zaliczka, obejmująca okres od marca do lipca 2026 r., ma zostać rozłożona na cztery równe części. Firmy zapłacą je od września do grudnia 2026 r. Rząd wskazuje, że taki mechanizm ma ograniczyć ryzyko problemów z płynnością finansową przedsiębiorców.
Planowany termin wejścia w życie ustawy to 1 sierpnia 2026 r.
Dla firm transportowych najważniejsze będzie to, czy nowy podatek rzeczywiście pomoże utrzymać działania osłonowe i ograniczyć presję cenową na rynku paliw. Wysokie ceny oleju napędowego bezpośrednio wpływają na koszty przewozów, stawki frachtowe oraz rentowność firm transportowych.
Projekt ustawy nie nakłada nowych obowiązków podatkowych na przewoźników, kierowców ani firmy korzystające z paliwa w codziennej działalności. Dotyczy firm paliwowych osiągających nadzwyczajne zyski. Pośrednio może jednak mieć znaczenie dla całego rynku, ponieważ wpływy z podatku mają wspierać finansowanie rozwiązań chroniących odbiorców paliw przed skutkami gwałtownych podwyżek.
MF
REKLAMA
REKLAMA
Wiedza i Praktyka Sp. z o.o.
ul. Łotewska 9a
03-918 Warszawa