REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Wiedza i Praktyka Sp. z o.o.
ul. Łotewska 9a
03-918 Warszawa
REKLAMA
REKLAMA

Za zmuszanie kierowcy do pracy przy załadunku będą groziły kary sięgające 20 tys. lei. Polscy przewoźnicy wykonujący transporty do Rumunii powinni sprawdzić umowy, zlecenia i procedury obowiązujące w firmie.
Nowa rumuńska ustawa nr 100/2026 ma wyraźnie rozdzielić obowiązki kierowcy zawodowego od prac wykonywanych przez personel magazynowy. Kierowca nie będzie mógł być traktowany jako dodatkowy pracownik do załadunku lub rozładunku tylko dlatego, że przyjechał z towarem.
Zmiana ma ograniczyć praktykę, w której kierowcy wykonują dodatkową pracę fizyczną bez osobnego wynagrodzenia, właściwego przeszkolenia lub odpowiedniego sprzętu. Dla kierowców oznacza to większą ochronę czasu pracy, zdrowia i bezpieczeństwa. Dla przewoźników nowe przepisy wiążą się natomiast z koniecznością uporządkowania współpracy z nadawcami, odbiorcami i magazynami.
Nowe regulacje zaczną obowiązywać po zakończeniu 30-dniowego okresu przejściowego, który rozpoczął się 24 czerwca 2026 r. Oznacza to, że zakaz wejdzie w życie 24 lipca 2026 r.
Przepisy obejmą zarobkowy drogowy przewóz towarów wykonywany pojazdami o dopuszczalnej masie całkowitej powyżej 12,5 tony. Będą miały zastosowanie do operacji realizowanych na terenie Rumunii.
Nie ma przy tym znaczenia, w jakim kraju zarejestrowana jest firma transportowa ani jakie obywatelstwo ma kierowca. Decydujące będzie miejsce wykonywania załadunku lub rozładunku.
Jeżeli polski kierowca odbierze towar na Węgrzech i przewiezie go do Bukaresztu, rumuńskie przepisy nie będą dotyczyły załadunku wykonanego w Budapeszcie. Będą jednak obowiązywały podczas rozładunku prowadzonego już na terenie Rumunii.
Nadzór nad przestrzeganiem nowych przepisów ma należeć do rumuńskiej Inspekcji Pracy oraz inspekcji transportu drogowego ISCTR.
Nadawcy, odbiorcy i pośrednicy, którzy będą zmuszali kierowców do wykonywania prac przeładunkowych, mogą zostać ukarani grzywną od 5 do 20 tys. lei. Według przeliczenia wskazanego w materiale jest to około 4,1–16,5 tys. zł.
Dla przewoźników przewidziano sankcje od 10 do 20 tys. lei, czyli około 8,2–16,5 tys. zł. Kara może zostać nałożona między innymi wtedy, gdy firma wpisze do umowy lub zlecenia obowiązki sprzeczne z nowymi przepisami.
Dla przedsiębiorstwa transportowego nawet jedna taka grzywna może oznaczać utratę znacznej części zysku z kilku lub kilkunastu przewozów.
Za zmuszanie kierowcy może zostać uznany nie tylko jednoznaczny rozkaz wykonania załadunku lub rozładunku. Przepisy mają obejmować również pośrednie formy nacisku.
Problemem będzie na przykład uzależnianie wydania lub przyjęcia towaru od tego, czy kierowca sam wykona część pracy magazynowej. Niedopuszczalna może być również odmowa podpisania listu CMR lub innych dokumentów przewozowych do czasu zakończenia rozładunku przez kierowcę.
Za formę presji może zostać uznane także grożenie karą za opóźnienie, jeśli zwłoka wynika z braku pracowników magazynowych. Kierowca nie powinien być stawiany przed wyborem, czy samodzielnie rozładować samochód, czy narazić przewoźnika na dodatkowe koszty.
Oceniana będzie więc nie tylko treść umowy, ale także rzeczywisty sposób organizacji pracy na rampie.
Ustawa przewiduje wyjątki od zakazu, ale mają one dotyczyć ściśle określonych sytuacji.
W przypadku kierowców zatrudnionych na podstawie umowy o pracę wyjątek może obejmować transport specjalistyczny, na przykład przewóz cysternami lub transport żywych zwierząt.
Kierowca etatowy może w takich przypadkach wykonywać rozładunek, jeśli obowiązek ten został odpowiednio zapisany w umowie o pracę lub aneksie. Nie może jednak wykonywać załadunku. Sam fakt realizowania transportu specjalistycznego nie daje więc pracodawcy pełnej swobody w powierzaniu kierowcy wszystkich czynności związanych z towarem.
Firma powinna dodatkowo zapewnić właściwe szkolenia, sprzęt i warunki bezpiecznej pracy.
Inne zasady przewidziano dla kierowców prowadzących własną działalność gospodarczą. Samozatrudniony kierowca będzie mógł wykonywać zarówno załadunek, jak i rozładunek, pod warunkiem wyrażenia pisemnej zgody.
Zgoda nie zwalnia jednak z przestrzegania wymagań BHP. Czynności muszą być wykonywane przy użyciu odpowiedniego sprzętu i w bezpiecznych warunkach.
Dodatkowa praca przy ładunku powinna być również dokładnie opisana w umowie. W interesie przewoźnika leży wskazanie zakresu czynności oraz ustalenie wynagrodzenia za usługę wykraczającą poza sam transport.
Jednym z najważniejszych rozwiązań jest nieważność postanowień sprzecznych z ustawą.
Jeżeli w zleceniu transportowym zostanie zapisany obowiązek wykonania załadunku przez kierowcę etatowego, taki zapis będzie uznawany za nieważny. Nie powinien również stanowić podstawy do naliczenia kary umownej za odmowę wykonania niedozwolonej czynności.
Dla przewoźników oznacza to większą ochronę w sporach z kontrahentami, którzy próbują rozszerzyć zakres usługi już po przyjęciu zlecenia.
Nie zwalnia to jednak firm z konieczności sprawdzenia stosowanych dokumentów. Pozostawienie sprzecznych zapisów w umowach i zleceniach może prowadzić do problemów podczas kontroli lub codziennej realizacji przewozów.
Przed 24 lipca 2026 r. firmy wykonujące transporty w Rumunii powinny przeanalizować umowy o pracę, zlecenia transportowe, regulaminy i instrukcje przekazywane kierowcom.
Szczególnej uwagi wymagają ogólne zapisy o obowiązku „pomocy przy załadunku i rozładunku” lub „pełnej obsłudze ładunku”. Takie sformułowania mogą być zbyt szerokie i obejmować czynności zakazane przez ustawę.
W umowach z klientami warto jednoznacznie wskazać, że za zapewnienie personelu do załadunku i rozładunku odpowiada nadawca lub odbiorca, chyba że zastosowanie ma dopuszczalny wyjątek.
Przewoźnik powinien również przygotować instrukcję dla kierowców. Pracownik musi wiedzieć, kiedy może odmówić wykonania pracy, z kim skontaktować się w przypadku sporu i w jaki sposób udokumentować zdarzenie.
Znaczenie mogą mieć godziny przyjazdu, wiadomości od magazynu, odmowa podpisania dokumentów oraz notatka opisująca przebieg rozmowy.
Podobne ograniczenia obowiązują już w innych państwach europejskich.
W Portugalii odpowiedzialność za załadunek i rozładunek spoczywa zasadniczo na nadawcy lub odbiorcy. Kary mogą sięgać 15 tys. euro, a czas oczekiwania na obsługę na rampie został ograniczony do dwóch godzin.
W Hiszpanii zakaz obejmuje pojazdy o DMC powyżej 7,5 tony. Przewidziano wyjątki między innymi dla cystern, wywrotek, transportu żywych zwierząt, przeprowadzek i przesyłek kurierskich. W przypadku ponownego naruszenia przepisów w ciągu 12 miesięcy kara może sięgnąć 18 tys. euro.
Rumunia jest pierwszym państwem Europy Środkowo-Wschodniej, które w tak szerokim zakresie oddziela pracę kierowcy od obowiązków personelu magazynowego.
Nowe przepisy mają uporządkować relacje pomiędzy przewoźnikiem, kierowcą i magazynem. Usługa transportowa powinna obejmować bezpieczny odbiór, przewóz i dostarczenie towaru, a nie automatyczne wykonywanie dodatkowej pracy fizycznej na rampie.
Dla kierowców oznacza to większą ochronę przed przeciążeniem i nieodpłatną pracą. Dla firm transportowych może to być sposób na ograniczenie sporów i poprawę warunków konkurencji.
Przewoźnicy, którzy realizują transporty do Rumunii, nie powinni jednak czekać do 24 lipca. Konieczne jest wcześniejsze sprawdzenie dokumentów, ustalenie zasad z kontrahentami oraz przygotowanie kierowców i dyspozytorów do reagowania na próby wymuszenia załadunku lub rozładunku.
Międzynarodowa Federacja Zrzeszeń Spedytorów