REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Wiedza i Praktyka Sp. z o.o.
ul. Łotewska 9a
03-918 Warszawa
REKLAMA
REKLAMA

Samo używanie takich narzędzi nie oznacza jednak automatycznie powstania stosunku pracy. Decydujące ma być to, czy platforma lub pośrednik faktycznie kieruje pracą przewoźnika albo ją kontroluje.
Projekt ustawy o wykonywaniu pracy za pośrednictwem cyfrowych platform pracy został opublikowany 6 sierpnia 2026 r. Ma on wdrożyć unijną dyrektywę 2024/2831. Polska ma czas na jej implementację do 2 grudnia.
Jednym z najważniejszych elementów projektu jest domniemanie istnienia stosunku pracy między osobą wykonującą pracę a platformą lub pośrednikiem. To właśnie ten mechanizm budzi największe zastrzeżenia Transport i Logistyka Polska.
Dyrektywa nie wyłącza transportu spod nowych regulacji. Wprost wskazuje przewóz osób i towarów jako jeden z obszarów, w których może występować praca platformowa.
1 września Związek Pracodawców Transport i Logistyka Polska przekazał Ministrze Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej Agnieszce Dziemianowicz-Bąk 28-stronicowe stanowisko zawierające 55 szczegółowych uwag.
Organizacja nie kwestionuje potrzeby ochrony osób, które formalnie prowadzą działalność gospodarczą, ale w praktyce wykonują pracę na warunkach zbliżonych do etatu. TLP obawia się jednak, że projekt może objąć także samodzielnych przedsiębiorców oraz pośredników, którzy korzystają z aplikacji i systemów teleinformatycznych wyłącznie do obsługi zleceń.
Problem sprowadza się do tego, gdzie przebiega granica między zwykłym narzędziem do obsługi przewozu a systemem, który faktycznie organizuje pracę konkretnej osoby.
Zdaniem TLP samo pośredniczenie w zawarciu umowy, przekazanie przewoźnikowi zlecenia czy umożliwienie rozliczenia nie powinno wystarczać do uznania danego podmiotu za cyfrową platformę pracy.
Inaczej działa bowiem giełda transportowa, która jedynie łączy przewoźnika ze zleceniodawcą, a inaczej platforma, która faktycznie organizuje sposób wykonywania pracy i nadzoruje konkretną osobę.
TLP chce, aby takie rozróżnienie zostało zapisane w ustawie wprost. W przeciwnym razie o kwalifikacji współpracy mogą w praktyce decydować dopiero Państwowa Inspekcja Pracy i sądy.
Projekt nie zakłada, że przewoźnik zostanie uznany za pracownika tylko dlatego, że korzysta z aplikacji, systemu teleinformatycznego czy GPS.
Najpierw osoba wykonująca pracę lub jej przedstawiciele będą musieli uprawdopodobnić, że platforma albo pośrednik rzeczywiście sprawuje nad nią kierownictwo lub kontrolę. Postępowanie będzie mogła również wszcząć z urzędu Państwowa Inspekcja Pracy.
Dopiero wtedy ciężar dowodu przejdzie na platformę lub pośrednika. To oni będą musieli wykazać, że współpraca nie ma charakteru pracowniczego.
Decyzję o ustaleniu istnienia stosunku pracy będzie mógł wydać okręgowy inspektor pracy.
Organizacja postuluje, aby platforma lub pośrednik mogli przedstawić swoje argumenty jeszcze przed wydaniem decyzji przez inspektora pracy.
TLP zwraca też uwagę, że projekt nie wyznacza wystarczająco precyzyjnie granicy między kontrolą typową dla stosunku pracy a zwykłym nadzorem nad wykonaniem usługi.
W transporcie rejestrowanie lokalizacji pojazdu, czasu aktywności, statusu przewozu czy ocen wykonawcy może wynikać z potrzeby zapewnienia bezpieczeństwa, rozliczenia zlecenia lub kontroli jego wykonania. Nie musi więc oznaczać kierowania pracownikiem.
Sprawę dodatkowo komplikuje regulowany charakter transportu drogowego.
Przewoźnicy i pośrednicy muszą sprawdzać m.in. licencje, uprawnienia kierowców, dokumenty pojazdów oraz spełnienie wymogów dotyczących bezpieczeństwa przewozu.
Zdaniem TLP wykonywanie takich obowiązków nie powinno być uznawane za dowód podporządkowania pracowniczego. W przeciwnym razie realizacja wymogu wynikającego z jednej ustawy mogłaby stać się argumentem za zastosowaniem domniemania przewidzianego w innej.
Organizacja proponuje także zmiany proceduralne. Chodzi m.in. o wydłużenie z 14 do co najmniej 30 dni terminu na przedstawienie dowodów, które mają wykazać, że współpraca nie ma charakteru pracowniczego.
TLP postuluje również ściślejszą współpracę Państwowej Inspekcji Pracy z Głównym Inspektorem Transportu Drogowego oraz organami wydającymi licencje transportowe. Organizacja chce też pełnej kontroli sądowej decyzji wydawanych przez inspektorów pracy.
Prezes TLP Maciej Wroński określił projekt mianem „opcji atomowej” i powiązał jego możliwe skutki z wysokimi kosztami legalnego zatrudnienia.
Jego zdaniem obciążenia podatkowe i składkowe sprzyjają rozwojowi współpracy B2B, umów zlecenia oraz szarej strefy.
Jest to jednak stanowisko prezesa TLP, a nie uzasadnienie samego projektu. UC160 powstał przede wszystkim po to, aby wdrożyć unijną dyrektywę dotyczącą pracy platformowej.
Pełne stanowisko Transport i Logistyka Polska wraz ze szczegółowymi uwagami do projektu zostało opublikowane na stronie organizacji.
Rządowe Centrum Legislacji, Transport i Logistyka Polska