REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Wiedza i Praktyka Sp. z o.o.
ul. Łotewska 9a
03-918 Warszawa
REKLAMA
REKLAMA

Ministerstwo Infrastruktury skierowało do konsultacji społecznych projekt ustawy zmieniającej Prawo o ruchu drogowym oraz inne ustawy. Projekt przewiduje nowe zasady nakładania kar za wykroczenia zarejestrowane przez fotoradary oraz system odcinkowego pomiaru prędkości, obsługiwane przez Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym (CANARD), działające przy Głównym Inspektorze Transportu Drogowego.
Obecnie po ujawnieniu wykroczenia prowadzone jest postępowanie mające ustalić kierowcę, który prowadził pojazd. To na niego może zostać nałożony mandat oraz punkty karne. Po zmianie przepisów podstawowym rozwiązaniem ma być postępowanie administracyjne prowadzące do nałożenia kary pieniężnej na właściciela lub posiadacza pojazdu.
Projekt przewiduje wyjątek dla firm leasingowych oraz przedsiębiorstw zajmujących się długoterminowym wynajmem pojazdów. Nie będą one objęte tym samym mechanizmem odpowiedzialności.
W zamian mają jednak przekazywać do Centralnej Ewidencji Pojazdów dane każdego klienta, któremu oddadzą pojazd do użytkowania.
Takiego wyłączenia nie przewidziano dla przewoźników ani innych przedsiębiorców posiadających duże floty. W ich przypadku pojawią się nowe obowiązki związane z ustaleniem, kto prowadził pojazd w chwili naruszenia przepisów.
Firma ma być zobowiązana do uzyskania od kierowcy podpisanego oświadczenia o przyjęciu albo odmowie przyjęcia mandatu.
Zdaniem przedstawicieli branży może to być trudne do wykonania. Informacja o wykroczeniu zarejestrowanym przez fotoradar może dotrzeć do przedsiębiorstwa dopiero po kilku miesiącach. W tym czasie kierowca może już nie pracować w danej firmie, przejść na emeryturę albo zmienić zawód.
Maciej Wroński, prezes Transport i Logistyka Polska, zwraca uwagę, że w takiej sytuacji uzyskanie podpisu byłego pracownika może okazać się niemożliwe. Problem może pojawić się również wtedy, gdy kierowca nadal jest zatrudniony, ponieważ pracodawca nie ma odpowiednich narzędzi prawnych pozwalających skutecznie zmusić go do podpisania oświadczenia.
Jeżeli przedsiębiorca nie ustali, kto prowadził pojazd, albo nie uzyska od kierowcy wymaganego oświadczenia w ciągu 30 dni od otrzymania zawiadomienia o naruszeniu, sam może zostać obciążony administracyjną karą pieniężną.
Jej wysokość ma wynosić od 1500 do 7500 zł, zależnie od rodzaju naruszenia.
W praktyce oznacza to, że przewoźnik może ponieść finansowe konsekwencje wykroczenia popełnionego przez kierowcę, jeżeli nie będzie w stanie dopełnić wymaganej procedury.
Nowy system nakładania kar ma zacząć obowiązywać od 1 stycznia 2028 r.
Transport i Logistyka Polska podkreśla, że popiera rozwiązania poprawiające bezpieczeństwo na drogach. Organizacja sprzeciwia się jednak przenoszeniu kolejnych obowiązków i kosztów na przedsiębiorców transportowych, którzy od kilku lat działają w trudnych warunkach gospodarczych.
Maciej Wroński wskazuje, że odpowiedzialność finansowa nie powinna w praktyce spadać na firmę w sytuacji, gdy wykroczenia dopuścił się kierowca. TLP deklaruje jednocześnie, że ma propozycje zmian, które pozwoliłyby zachować cel nowych przepisów, a jednocześnie ograniczyć dodatkowe obciążenia dla przewoźników.
Transport i Logistyka Polska zapowiedziała zgłoszenie uwag oraz konkretnych propozycji podczas konsultacji społecznych projektu.
Organizacja liczy na to, że Ministerstwo Infrastruktury uwzględni stanowisko branży i wprowadzi rozwiązania, które z jednej strony pozwolą skutecznie egzekwować przepisy ruchu drogowego, a z drugiej nie będą nakładać na firmy transportowe odpowiedzialności za działania kierowców, na które przedsiębiorcy nie zawsze mają realny wpływ.
TSL