REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Wiedza i Praktyka Sp. z o.o.
ul. Łotewska 9a
03-918 Warszawa
REKLAMA
REKLAMA

Ruszyły kontrole strażników miejskich i gminnych na przejazdach kolejowych. Funkcjonariusze mają nowe uprawnienia i za niebezpieczne zachowania, na przykład wchodzenie lub wjeżdżanie na przejazd podczas opuszczania rogatek, mogą nakładać mandaty w wysokości co najmniej 2 tysięcy złotych.
Policja także bierze pod lupę przejazdy kolejowe na Dolnym Śląsku. Pierwszą taką akcję przeprowadzono w powiecie kłodzkim. Funkcjonariusze wykorzystali do tego policyjnego drona. Wystarczyło kilka godzin, aby złapać 15 kierowców, którzy nie zatrzymali się przed znakiem STOP.
Akcję „Bezpieczny przejazd kolejowy” 22 września przeprowadzili policjanci Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Powiatowej Policji w Kłodzku wspólnie z funkcjonariuszami Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu. Na razie działania odbyły się na terenie powiatu kłodzkiego, ale policja zapowiada kontrole również w innych miejscach.
Łamanie przepisów na przejazdach kolejowych znalazło się na celowniku rządu po tym, gdy kierowca ciężarówki doprowadził do tragicznego wypadku na Mazowszu. Przypomnijmy, na skutek zderzenia betoniarki z pociągiem osobowym doszło do wykolejenia lokomotywy i kilku wagonów. W wypadku jedna osoba zginęła, a kilka, w tym maszynista i kierowca, zostało ciężko rannych.
Obecnie za łamanie przepisów na przejazdach kolejowych, głównie za zignorowanie czerwonego światła, grozi 2 tys. zł mandatu i 15 punktów karnych. Jeśli kierowca popełni to samo wykroczenie ponownie w ciągu dwóch lat, mandat wzrasta do 4 tys. zł. Rząd uznał, że to za mało i chce, żeby przepisy były jeszcze bardziej rygorystyczne. Do pierwszego czytania w Sejmie trafił projekt pozwalający na odbieranie prawa jazdy na trzy miesiące kierowcom, którzy wjechali na przejazd na czerwonym świetle.
Kierowca będzie mógł stracić prawo jazdy na trzy miesiące m.in. za wjazd na czerwonym świetle, przy zamkniętych rogatkach albo wtedy, gdy po drugiej stronie torów nie ma miejsca na dalszą jazdę.
Projekt przygotowany przez Ministerstwo Infrastruktury zakłada, że czasowe zatrzymanie prawa jazdy będzie dotyczyć naruszeń stwarzających największe zagrożenie. Chodzi przede wszystkim o sytuacje, w których kierowca wjeżdża na przejazd mimo sygnału zakazującego albo bez pewności, że będzie mógł bezpiecznie opuścić tory.
Dla kierowców ciężarówek szczególnie ważny jest przepis dotyczący wjazdu na przejazd bez możliwości jego opuszczenia. Długi zestaw potrzebuje więcej miejsca niż samochód osobowy, dlatego przed wjazdem kierowca powinien upewnić się, że cały pojazd zmieści się po drugiej stronie torów.
Projekt przewiduje również ostrzejsze konsekwencje w przypadku zdarzeń o poważniejszych skutkach. Przy skazaniu za katastrofę lub spowodowanie wypadku na przejeździe sąd ma orzekać zakaz prowadzenia pojazdów na co najmniej trzy lata.
Według danych Komendy Głównej Policji w tym roku doszło w Polsce do 35 wypadków na przejazdach kolejowych. W zdecydowanej większości, z winy samych kierowców, zginęło w nich 16 osób.
Do nietypowego zdarzenia doszło na jednym z przejazdów kolejowych w Dąbrowie Górniczej. Na nagraniu wykonanym i opublikowanym w internecie przez pasażera przejeżdżającego pociągu widać radiowóz straży miejskiej, który wygląda tak, jakby utknął między rogatkami. Taki jest odbiór tego filmu.
Jak wynika z wyjaśnień strażników, kierowca radiowozu nie wjechał na przejazd przy czerwonym świetle. Patrol został skierowany w to miejsce w związku z wyłączeniem odcinka drogi z ruchu, na którym dopuszczono jedynie przejazd autobusów. Funkcjonariusze mieli sprawdzać, czy kierowcy stosują się do obowiązującego zakazu.
Po przyjeździe na miejsce strażnicy zaparkowali radiowóz i wysiedli z pojazdu. Samochód pozostawili jednak między rogatkami. Gdy nadjechał pociąg, automatyczne zapory zaczęły się opuszczać, a jedna z nich oparła się na radiowozie.
Całe zdarzenie nagrał pasażer przejeżdżającego pociągu. Film szybko trafił do internetu. Kierujący radiowozem funkcjonariusz został następnie ukarany przez policję mandatem w wysokości 50 zł.
Fot. Kamil Kasperek / Wikipedia