REKLAMA

W środę, 26 listopada, funkcjonariusze mazowieckiej Inspekcji Transportu Drogowego zatrzymali na trasie S8 pod Radzyminem zestaw należący do włoskiego przedsiębiorcy. Pojazd przystosowany był do przewozu żywych zwierząt, ale w chwili kontroli jechał na pusto. Za kierownicą siedział obywatel Włoch, który realizował przewóz z Włoch na Litwę.
Analiza danych z tachografu i karty kierowcy wykazała rażące nieprawidłowości. W ciągu 38 dni kierowca dopuścił się 29 naruszeń przepisów o czasie pracy. Najpoważniejsze wykroczenia to m.in. przekroczenie dziennego limitu jazdy nawet o ponad 5 godzin, a także znaczne skrócenia wymaganych okresów odpoczynku. Zanotowano również łamanie dwutygodniowych limitów czasu prowadzenia pojazdu oraz jazdę bez przepisowych przerw.
Za kumulację wykroczeń inspektorzy nałożyli na kierowcę mandaty o łącznej wartości 4750 zł. W związku z postępowaniem administracyjnym, przedsiębiorcy grozi kara do 10 150 zł, a zarządzający transportem może otrzymać grzywnę w wysokości 1500 zł. Już podczas kontroli inspektorzy pobrali od firmy 11 650 zł kaucji na poczet przewidywanych sankcji – brak wpłaty skutkowałby skierowaniem pojazdu na parking strzeżony, co oznaczałoby dodatkowe koszty i utrudnienia w transporcie.
Przepisy dotyczące czasu pracy i odpoczynków kierowców nie są formalnością – służą ochronie życia i zdrowia uczestników ruchu. Jazda ponad ustalone limity prowadzi do przemęczenia, spowalnia reakcję i pogarsza zdolność kierowcy do prowadzenia pojazdu. Systematyczne łamanie tych norm nie tylko zagraża bezpieczeństwu, ale stanowi też przejaw nieuczciwej konkurencji w branży transportowej.
Sprawa włoskiego kierowcy to ostrzeżenie dla wszystkich firm i kierowców wykonujących międzynarodowe przewozy. Ignorowanie przepisów dotyczących czasu pracy prędzej czy później kończy się poważnymi konsekwencjami prawnymi i finansowymi – a przede wszystkim zagrożeniem dla bezpieczeństwa na drogach.
REKLAMA
REKLAMA
Wiedza i Praktyka Sp. z o.o.
ul. Łotewska 9a
03-918 Warszawa