REKLAMA

Polskie firmy transportowe od lat są liderem na rynku unijnym. Jednocześnie rynek pracy w kraju nie zapewnia wystarczającej liczby kierowców, dlatego przedsiębiorcy masowo zatrudniają obywateli państw trzecich. Podstawą ich pracy w innych krajach UE jest swoboda świadczenia usług, zapisana w traktatach unijnych. Zgodnie z nią polska firma może realizować usługę w Niemczech, korzystając z własnych, legalnie zatrudnionych pracowników.
Każde dodatkowe wymaganie administracyjne oznacza jednak dla przewoźnika realny koszt. Obowiązek uzyskania wizy działa jak bariera organizacyjna i finansowa. Generuje opłaty, wydłuża proces przygotowania wyjazdu i zwiększa ryzyko operacyjne. Najpoważniejszym zagrożeniem jest zatrzymanie pojazdu przez niemiecką służbę celną Zoll, co w praktyce oznacza natychmiastowe straty.
Doktryna Vander Elst wywodzi się z orzecznictwa Trybunału Sprawiedliwości UE i chroni swobodę świadczenia usług. Jej sens jest prosty: państwo przyjmujące nie powinno wymagać dodatkowego pozwolenia na pracę od pracownika, który jest już legalnie zatrudniony w innym państwie członkowskim.
Warunkiem jest to, aby kierowca był legalnie zatrudniony w Polsce i posiadał prawo pobytu oraz pracy. Delegowanie musi mieć charakter tymczasowy i służyć realizacji konkretnej usługi, a nie stałemu wejściu na niemiecki rynek pracy. Co do zasady Niemcy nie mogą żądać zgody swojego urzędu pracy na zatrudnienie takiej osoby.
W teorii oznacza to swobodę działania dla polskich przewoźników. W praktyce niemiecka interpretacja przepisów wprowadza dodatkowe obowiązki.
Niemcy formalnie uznają zasadę Vander Elst, ale wymagają od kierowców spoza UE uzyskania specjalnej wizy krajowej. Z perspektywy niemieckich służb polska karta pobytu pozwala na wjazd w ramach strefy Schengen, lecz nie uprawnia do wykonywania pracy na terytorium Niemiec.
W efekcie przewoźnik musi liczyć się z opłatą wizową w wysokości 75 euro oraz z koniecznością złożenia odpowiedniego wniosku w konsulacie. Czas oczekiwania może wynosić od kilku dni do nawet dwóch tygodni, w zależności od placówki. W przypadku braku wizy kierowca podczas kontroli jest traktowany jako osoba wykonująca pracę nielegalnie, co może prowadzić do zatrzymania pojazdu i poważnych konsekwencji finansowych.
Na początku 2026 roku Komisja Europejska wszczęła wobec Niemiec postępowanie o naruszenie prawa unijnego. W ocenie Komisji obowiązek uzyskania dodatkowej wizy przy krótkoterminowym delegowaniu, trwającym do 90 dni, może być nieproporcjonalny.
Kluczowy argument dotyczy podwójnej weryfikacji. Skoro kierowca został już sprawdzony przez polskie organy przy wydawaniu karty pobytu, to ponowna kontrola w postaci procedury wizowej może stanowić nadmierną barierę w swobodnym świadczeniu usług.
Jednocześnie należy rozróżnić delegowanie krótkoterminowe i długoterminowe. W sprawach dotyczących pobytu powyżej 90 dni Trybunał dopuścił możliwość wprowadzenia określonych wymogów przez państwo przyjmujące. Spór z 2026 roku dotyczy jednak przede wszystkim tras krótkich. Do czasu ostatecznego rozstrzygnięcia obowiązujące przepisy niemieckie nadal trzeba stosować w praktyce.
Kontrole w Niemczech są szczegółowe i koncentrują się nie tylko na samej wizie. Służby badają, czy zatrudnienie kierowcy w Polsce nie ma charakteru pozornego. Jeśli okaże się, że pracownik został przyjęty wyłącznie po to, by wykonywać przewozy w Niemczech, może to zostać uznane za obejście prawa.
Sprawdzane jest także, czy kierowca wykonuje polecenia swojego polskiego pracodawcy, a nie bezpośrednio niemieckiego kontrahenta. W przeciwnym razie może pojawić się zarzut nielegalnego użyczania pracowników. W przypadku grup kapitałowych dodatkowe znaczenie ma prawidłowe zastosowanie procedur związanych z mobilnością wewnątrz przedsiębiorstwa.
Z punktu widzenia przewoźnika kluczowe jest kompletne przygotowanie dokumentów. W procesie wizowym niezbędne są ważny paszport, polska karta pobytu, umowa o pracę zawarta w Polsce, umowa z niemieckim kontrahentem oraz dokumenty potwierdzające ubezpieczenie i podleganie systemowi zabezpieczenia społecznego. Równie ważne jest prawidłowe zgłoszenie delegowania.
Podczas kontroli drogowej kierowca powinien mieć przy sobie oryginał paszportu z wizą, potwierdzenie zgłoszenia delegowania oraz dokumenty potwierdzające legalne zatrudnienie i wypłatę wynagrodzenia. Braki formalne w tym zakresie mogą skutkować natychmiastowym zatrzymaniem pojazdu.
Interwencja Komisji Europejskiej daje nadzieję na zmianę podejścia w przypadku krótkoterminowych delegowań. Możliwe, że w przyszłości wymóg wizowy zostanie ograniczony lub całkowicie zniesiony w odniesieniu do tras do 90 dni.
Na dziś jednak sytuacja jest jednoznaczna. Podczas kontroli obowiązuje niemieckie prawo krajowe. W praktyce oznacza to, że kierowca spoza UE delegowany do Niemiec powinien posiadać wizę Vander Elst.
KE
REKLAMA
REKLAMA
Wiedza i Praktyka Sp. z o.o.
ul. Łotewska 9a
03-918 Warszawa