REKLAMA

Sprawa dotyczy spółki Dino Polska oraz firm przewozowych: Euro Finannce, Jar-Trans, Martrans Logistics i Mati-Trans. Postępowanie prowadzone jest również wobec pięciu osób fizycznych. Chodzi o trzech menedżerów z Dino Polska oraz po jednym menedżerze z Martrans i Mati-Trans. Według UOKiK osoby te mogły być osobiście odpowiedzialne za niedozwolone ustalenia.
Prezes UOKiK Tomasz Chróstny zwraca uwagę, że kierowcy firm przewozowych obsługujących sklepy Dino mogli zostać pozbawieni realnej możliwości zmiany pracy. W normalnych warunkach pracownik niezadowolony z obecnego zatrudnienia może szukać lepszej oferty u konkurencji. W tej sprawie, jak podejrzewa urząd, taka możliwość mogła zostać ograniczona.
„Ograniczanie pracownikom możliwości zatrudnienia i zmiany pracy to praktyki kojarzące się z XIX wiekiem, a nie z nowoczesną gospodarką. Rynek pracy powinien opierać się na wolnym wyborze, negocjowaniu warunków zatrudnienia i uczciwym konkurowaniu firm o pracowników. Dlatego przedsiębiorcy, którzy łamią prawo, muszą się liczyć z poważnymi konsekwencjami. Kara za udział w zmowie to nawet 10 proc. obrotu. Menedżerom grozi natomiast sankcja do 2 mln zł” – mówi Prezes UOKiK Tomasz Chróstny.
Według UOKiK celem przedsiębiorców mogło być zatrzymanie dotychczasowych pracowników, ograniczenie rotacji kierowców oraz zmniejszenie kosztów rekrutacji. Jeżeli firmy wiedziały, że konkurenci nie zaoferują kierowcom lepszych warunków, nie musiały podnosić wynagrodzeń. W efekcie pensje mogły być niższe niż w sytuacji, w której przewoźnicy uczciwie rywalizowaliby o pracowników.
Dużą część dowodów urząd pozyskał podczas przeszukań w siedzibach firm. Zebrane materiały mają wskazywać, że przedsiębiorcy mogli uzgodnić, iż firmy transportowe nie będą zatrudniać kierowców pracujących u innych uczestników porozumienia.
W praktyce miało to oznaczać trzymiesięczny okres karencji. W tym czasie kierowca nie mógł przejść do innego przewoźnika, który również obsługiwał sieć Dino. Dla kierowców oznaczałoby to mniejszą swobodę wyboru pracodawcy, a dla rynku transportowego ograniczenie konkurencji o pracowników.
Prezes UOKiK podejrzewa, że inicjatorem i organizatorem tego systemu mogła być spółka Dino Polska. To ona miała weryfikować, czy konkretny kierowca może wjechać na teren centrum dystrybucyjnego. Ewentualne odstępstwa od ustaleń miały wymagać zgody spółki.
Według urzędu Dino Polska mogła również wywierać presję na przewoźników, aby nie zatrudniali kierowców objętych okresem karencji. To ważny element sprawy, ponieważ sieć handlowa jako zleceniodawca transportu mogła mieć silną pozycję wobec firm przewozowych obsługujących jej centra dystrybucyjne.
UOKiK przeanalizował także możliwy udział poszczególnych firm transportowych w porozumieniu. Po ocenie zebranego materiału, wielkości przedsiębiorców oraz stopnia ich zaangażowania Prezes UOKiK zdecydował, że postępowanie będzie prowadzone wobec czterech przewoźników.
Zarzuty nie objęły części mniejszych firm z sektora MŚP. Urząd uznał, że ich potencjalny udział w praktyce i wpływ na konkurencję były ograniczone. Takie podejście ma pozwolić na skoncentrowanie działań na podmiotach, które mogły najsilniej oddziaływać na rynek.
Czym są porozumienia no-poach agreements?
Podejrzewana zmowa to tzw. no-poach agreements, czyli porozumienia między przedsiębiorcami, które ograniczają możliwość zatrudniania pracowników konkurencji. Takie praktyki są zakazane, ponieważ wpływają na jeden z najważniejszych elementów konkurencji między firmami: wynagrodzenia.
Jeżeli przedsiębiorcy uzgadniają, że nie będą sobie podbierać pracowników, ograniczają presję na podnoszenie pensji. Pracownicy mogą wtedy zarabiać mniej lub ich wynagrodzenia mogą rosnąć wolniej, niż miałoby to miejsce na uczciwie konkurującym rynku pracy.
W branży transportowej ma to szczególne znaczenie. Kierowcy zawodowi są grupą pracowników, o których firmy od lat mocno konkurują. Ograniczanie im możliwości zmiany pracodawcy może wpływać nie tylko na wysokość wynagrodzeń, lecz także na warunki pracy, stabilność zatrudnienia i atrakcyjność ofert przewoźników.
Sprawa Dino i przewoźników nie jest jedynym działaniem UOKiK dotyczącym rynku pracy w transporcie. Urząd prowadzi już postępowanie przeciwko Jeronimo Martins Polska i przewoźnikom. Toczy się także postępowanie wyjaśniające dotyczące praktyk sieci Lidl i jej kontrahentów oraz możliwej zmowy firm transportowych.
UOKiK przypomina, że przedsiębiorcy uczestniczący w niedozwolonym porozumieniu mogą skorzystać z programu łagodzenia kar, czyli leniency. Program daje szansę na obniżenie, a w niektórych przypadkach nawet uniknięcie kary finansowej. Warunkiem jest współpraca z Prezesem UOKiK oraz przekazanie dowodów lub informacji dotyczących zmowy.
UOKiK
REKLAMA
REKLAMA
Wiedza i Praktyka Sp. z o.o.
ul. Łotewska 9a
03-918 Warszawa