REKLAMA

Rząd zapowiedział interwencję na rynku paliw w odpowiedzi na gwałtowny wzrost cen, który ma związek z sytuacją na Bliskim Wschodzie. Przygotowany pakiet „Ceny Paliwa Niżej” zakłada obniżenie podatków oraz wprowadzenie dodatkowych mechanizmów kontroli rynku.
Najważniejszym elementem zmian jest obniżenie stawki VAT na paliwa z 23 proc. do 8 proc. oraz zmniejszenie akcyzy do minimalnego poziomu dopuszczonego przez prawo unijne. W praktyce oznacza to spadek akcyzy o 29 groszy na benzynie i 28 groszy na oleju napędowym.
Rząd zapowiada, że jeśli przepisy zostaną szybko przyjęte, ceny paliw mogą spaść nawet o około 1,2 zł na litrze jeszcze przed Wielkanocą. Celem jest nie tylko obniżenie cen dla kierowców, ale też ograniczenie nadmiernych zysków firm paliwowych w czasie kryzysu.
- Pamiętamy z przeszłości, że można było obniżać VAT i akcyzę, ale mimo to okazywało się, że końcowe ceny dla klienta nie tylko nie malały, ale nawet rosły. W związku z tym, nasz pakiet ma nie tylko uruchomić możliwości państwa, ale także uniemożliwić zarabianie na kieszeni polskich podatników i kierowców – wyjaśnił premier Donald Tusk.
Dlatego pakiet przewiduje także kontrolę cen. Minister energii ma codziennie wyznaczać maksymalną cenę detaliczną paliw na podstawie średnich cen hurtowych i minimalnych kosztów operacyjnych.
Minister Energii będzie codziennie ustalał cenę maksymalną na podstawie wskaźników średniej ceny hurtowej oraz minimalnych kosztów operacyjnych. To jest rozwiązanie na czas kryzysu wojennego – wyjaśnił Prezes Rady Ministrów.
Koncerny dla zysków
Równolegle rząd pracuje nad podatkiem od nadmiarowych zysków koncernów naftowych. Ma to ograniczyć sytuacje, w których wzrost cen ropy przekłada się na ponadprzeciętne zyski firm.
Zmiany mają być procedowane w szybkim trybie. Jeśli przejdą przez parlament i zostaną podpisane przez prezydenta, mogą wejść w życie jeszcze przed świętami. Rząd na razie nie planuje limitów sprzedaży paliw, chyba że pojawi się zjawisko tzw. turystyki paliwowej.
Zapowiedzi rządu nie przekonują branży transportowej. Przedstawiciele sektora podchodzą do nich z dużą ostrożnością i wskazują, że skala problemu jest znacznie większa.
To rozwiązanie nie ochroni polskich miejsc pracy, nie wygasi impulsu inflacyjnego i nie stworzy tarczy dla przedsiębiorczości – mówi o planowanej przez rząd obniżce VAT na paliwa Maciej Wroński, prezes Transport Logistyka Polska.
Eksperci zwracają uwagę, że sama obniżka podatków może nie wystarczyć w sytuacji dynamicznych zmian cen na rynku paliw.
Problemy przewoźników narastają od dłuższego czasu. Rosnące ceny paliw już teraz zmuszają firmy do ograniczania działalności.
Polscy przewoźnicy decydują się na zwolnienia i zawieszanie kursów z powodu rekordowego wzrostu kosztów paliwa.
Organizacje branżowe alarmują
Sytuacja jest poważna i wymaga pilnych działań. Północna Izba Gospodarcza w Szczecinie wsparła działania przewoźników, którzy zabiegają o spotkanie z premierem. 17 marca 2026 r. Zachodniopomorskie Stowarzyszenie Przewoźników Drogowych skierowało do premiera petycję z wnioskiem o szybkie wprowadzenie mechanizmów osłonowych. Wskazano w niej, że ceny paliw wzrosły o ponad 40 proc., a firmy nie są w stanie przenieść tych kosztów na klientów.
Wzrost kosztów operacyjnych nie może być szybko przerzucony na klientów ze względu na długoterminowe kontrakty i sztywne stawki frachtowe. W efekcie polscy przewoźnicy w całości ponoszą ciężar tych obciążeń, co prowadzi do natychmiastowej utraty rentowności –informowali eksperci stowarzyszenia..
Branża proponuje konkretne rozwiązania, które mogłyby realnie pomóc firmom przetrwać kryzys. Chodzi m.in. o dopłaty do paliwa, dalsze obniżki obciążeń oraz mechanizmy zwrotu części kosztów.
Eksperci podkreślają, że skutki wzrostu cen paliw będą odczuwalne w całej gospodarce. Przedsiębiorcy przyzwyczaili się do wielkich wyzwań, bo ostatnie lata to czas globalnej pandemii, ale też wojna w Ukrainie, która trwa i nadal rezonuje na naszą gospodarkę. Wysokie ceny paliwa na światowych rynkach będą mieć szybkie odzwierciedlenie na rynkach lokalnych. Przed nami więc kryzys, który odbije się na wielu branżach. Eksperci zwracają uwagę na tzw. efekt drugiej rundy, czyli przenoszenie wzrostu kosztów na kolejne sektory gospodarki.
Sytuacja przewoźników pogarsza się z tygodnia na tydzień. Firmy ograniczają działalność i szukają wsparcia. I kwartał roku 2026 porówównywany jest z rokiem 2020 i 2022, czyli czasem pandemii i czasem wojny w Ukrainie.
Eksperci zwracają uwagę, że istnieją narzędzia prawne pozwalające reagować na nadzwyczajne sytuacje, ale nie rozwiązują one wszystkich problemów przedsiębiorców.
Jeszcze przed zapowiedzią rządu branża transportowa przedstawiała własne propozycje działań. Transport i Logistyka Polska zwróciła się do ministra infrastruktury z apelem o stabilizację kosztów funkcjonowania firm.
Organizacja przypomina, że przedsiębiorcy od lat działają w trudnych warunkach i są szczególnie wrażliwi na nagłe wzrosty kosztów. Wskazano m.in. na wcześniejsze podwyżki opłat drogowych oraz brak możliwości przenoszenia kosztów na klientów.
– Znaczna część przewoźników może nie przetrwać skumulowanych, kolejnych ciosów, jakie ich spotkały w pierwszym kwartale tego roku. Dotyczy to wszystkich segmentów rynku transportowego, niezależnie od wielkości firmy. – tłumaczy Maciej Wroński Prezes TLP. – Dlatego TLP przeprowadziło analizę możliwych do realizacji działań, którymi dysponuje Rząd, a które mogłyby zrekompensować drastyczny wzrost kosztów przewozów drogowych. Staraliśmy się unikać populizmu lub stawiania żądań niemożliwych do realizacji. Zdajemy sobie sprawę, że pewne rozwiązania możliwe do zastosowania zagranicą, w polskich realiach będą niezgodne z unijnym prawem. W naszym apelu pokazujemy Rządowi jedynie to, co jest on w stanie dosyć szybko zrobić, aby ratować branżę.
TLP proponowało m.in. czasowe obniżenie części opłat w cenie paliwa, zmiany w systemie e-TOLL oraz wsparcie finansowe dla firm.
– Znaczna część naszych propozycji jest możliwa do błyskawicznej realizacji, o ile po stronie administracji będzie wola polityczna do takich działań. Wystarczy zmienić odpowiednie rozporządzenie, co można zrobić praktycznie z dnia na dzień – tłumaczy Prezes Wroński. – Przeszkód prawnych do takich działań nie ma. A ewentualne obawy o stan finansów publicznych bardzo łatwo rozwiać, wskazując wpływy do budżetu, jakie wciąż, pomimo kryzysu, generują polscy przewoźnicy. Gdy zabraknie przewoźników, to tych wpływów też nie będzie.
TLP, Zachodniopomorskie Stowarzyszenie Przewoźników Drogowych, Kancelaria Premiera
REKLAMA
REKLAMA
Wiedza i Praktyka Sp. z o.o.
ul. Łotewska 9a
03-918 Warszawa