REKLAMA

1 lutego 2026 r. weszły w życie nowe stawki e-TOLL oraz rozszerzono sieć dróg płatnych. Dla branży transportowej to nie była zwykła korekta opłat, ale silny wstrząs. Firmy muszą płacić więcej i to na większej liczbie odcinków.
Z raportu Związku Pracodawców Transport i Logistyka Polska wynika, że skutki zmian są poważne dla całego sektora TSL. Aż 73,3 proc. przedsiębiorstw przewiduje w ciągu najbliższego półrocza krytyczny wpływ nowych stawek na swoje wyniki finansowe. W praktyce oznacza to balansowanie na granicy opłacalności albo generowanie strat.
Transport drogowy działa na niskich marżach. Każdy nagły wzrost kosztów mocno uderza w płynność finansową. W przypadku e-TOLL problemem jest nie tylko skala podwyżki, ale też brak możliwości przeniesienia kosztów na klientów.
Z danych TLP wynika, że 60 proc. firm pokrywa wzrost opłat w całości z własnej marży. To oznacza realny spadek rentowności i szybkie zużywanie kapitału obrotowego.
Najtrudniejsza sytuacja dotyczy mikroprzedsiębiorstw, czyli firm posiadających od 1 do 10 pojazdów. Stanowią one 61,9 proc. respondentów badania. W tej grupie 74,1 proc. przedsiębiorstw w ogóle nie podniosło cen usług. Jedynie 2,3 proc. uzyskało pełną rekompensatę kosztów.
Nawet wśród największych operatorów, dysponujących flotą powyżej 100 pojazdów, niemal 20 proc. firm w całości absorbuje podwyżki e-TOLL. To pokazuje, że problem dotyczy całego rynku, choć najmocniej uderza w najmniejszych graczy.
Podwyżki e-TOLL zbiegły się z silną presją cenową ze strony zleceniodawców. Ponad połowa prób renegocjacji kontraktów, dokładnie 50,6 proc., kończy się odmową połączoną z groźbą zerwania współpracy.
To oznacza wyraźną asymetrię negocjacyjną. Przewoźnicy, szczególnie mniejsi, nie mają realnej siły, by wymusić waloryzację stawek. W efekcie finansują wyższe opłaty drogowe z własnej kieszeni.
Wśród firm, które spotkały się z twardą odmową renegocjacji, aż 84,6 proc. ocenia swoją sytuację jako krytyczną. To bezpośrednio zwiększa ryzyko upadłości w sektorze transportowym.
System e-TOLL miał promować bardziej ekologiczny transport poprzez zróżnicowanie stawek w zależności od klasy emisji pojazdu. W praktyce efekt jest odwrotny.
Zamiast inwestować w nowoczesny tabor, firmy skupiają się na ratowaniu płynności. 47,2 proc. przedsiębiorstw planuje redukcję floty i ograniczenie skali działalności. Wstrzymywane są inwestycje rozwojowe, a wymiana pojazdów odkładana na później.
Brak marży oznacza brak zdolności kredytowej i leasingowej. To może doprowadzić do starzenia się floty i osłabienia konkurencyjności polskich przewoźników na rynku europejskim.
Według 38 proc. firm podwyżki e-TOLL przyspieszą upadek najmniejszych podmiotów i przejęcia przez większych operatorów. Oznacza to postępującą konsolidację rynku transportowego.
W krótkim okresie koszty są w dużej części absorbowane przez przewoźników. Taki model nie jest jednak trwały. Gdy marże zostaną wyczerpane, koszty zostaną przerzucone na ceny usług transportowych, a dalej na ceny towarów.
Związek Transport i Logistyka Polska wskazuje na potrzebę stabilności regulacyjnej. Zmiany w systemie opłat powinny być wprowadzane stopniowo i z odpowiednim wyprzedzeniem, aby firmy mogły przygotować budżety i renegocjować kontrakty.
Transport i Logistyka Polska
REKLAMA
REKLAMA
Wiedza i Praktyka Sp. z o.o.
ul. Łotewska 9a
03-918 Warszawa