REKLAMA

23 kwietnia 2026 r. inspektorzy z Wojewódzkiego Inspektoratu Transportu Drogowego w Opolu, oddział w Kędzierzynie-Koźlu, prowadzili kontrolę w Trzebini na drodze krajowej nr 41. Zatrzymali zestaw należący do czeskiego przewoźnika, który wykonywał transport na trasie Niemcy–Czechy.
Już na początku kontroli było słychać wyraźny wyciek powietrza z układu zawieszenia naczepy. Po dokładnym sprawdzeniu okazało się, że poduszka pneumatyczna przy pierwszej osi jest poważnie uszkodzona – guma była rozerwana, a elementy zawieszenia zużyte i skorodowane. Kierowca tłumaczył, że do uszkodzenia doszło podczas załadunku w Niemczech i planował naprawę dopiero po powrocie do bazy. Taka decyzja nie mogła jednak zostać zaakceptowana. Inspektor uznał usterkę za bezpośrednie zagrożenie dla bezpieczeństwa ruchu.
Pojazd został natychmiast wycofany z dalszej jazdy do czasu usunięcia awarii. Kierowca otrzymał mandat, a wobec przewoźnika oraz osoby zarządzającej transportem wszczęto postępowanie administracyjne.
Do podobnie zdecydowanej interwencji doszło dwa dni wcześniej, 21 kwietnia, na autostradzie A2 w rejonie Strykowa. Kontrolę przeprowadzili inspektorzy z WITD w Łodzi. Tym razem sprawdzany był zestaw należący do portugalskiego przewoźnika, który realizował transport z Niemiec do Polski.
Kluczowa okazała się analiza danych z kart kierowców. Wyniki nie pozostawiały wątpliwości – wykryto aż 29 naruszeń przepisów dotyczących czasu pracy. Chodziło m.in. o przekroczenia dopuszczalnego czasu jazdy i niewłaściwe przerwy.
Konsekwencje były dotkliwe. Kierowcy zostali ukarani mandatami na łączną kwotę ponad 11 tys. zł. Na tym jednak sprawa się nie kończy. Wobec przedsiębiorcy wszczęto postępowanie administracyjne, które może zakończyć się karą przekraczającą 13 tys. zł.
Oba przypadki pokazują ten sam trend. Kontrole są szczegółowe, a inspektorzy nie przymykają oka ani na stan techniczny pojazdów, ani na dokumentację czasu pracy. Nie ma znaczenia, czy przewoźnik jest z Polski, Czech czy Portugalii.
Dla firm transportowych to jasny sygnał: odkładanie napraw czy ignorowanie przepisów o czasie pracy szybko kończy się kosztownymi konsekwencjami. W praktyce oznacza to nie tylko mandaty, ale też zatrzymanie pojazdu i dodatkowe postępowania administracyjne.
Wniosek jest prosty. Jeśli pojazd nie spełnia wymagań technicznych albo kierowca łamie przepisy, kontrola prędzej czy później to wykaże. A wtedy dalsza jazda przestaje być możliwa.
WITD Opole, WITD Łódź
REKLAMA
REKLAMA
Wiedza i Praktyka Sp. z o.o.
ul. Łotewska 9a
03-918 Warszawa