REKLAMA

Najważniejsza zasada jest prosta: nazwa stanowiska nie może sugerować, że oferta jest kierowana do konkretnej płci. W praktyce w transporcie najlepiej sprawdzają się formy opisowe lub neutralne językowo.
Należy unikać sformułowań typu „zatrudnię kierowcę”, „szukamy mężczyzny do pracy w transporcie”, „praca dla kierowców”. Bezpieczniejsza jest forma: „zatrudnimy osobę na stanowisko…”.
Eksperci doradzają też podawanie w nawiasie za nazwą stanowiska zwrotów w nawiasie: kobieta i mężczyzna lub K i M.
Transport od lat posługuje się utrwalonymi, „technicznymi” nazwami stanowisk. Wiele firm ma je wpisane nie tylko w ogłoszenia, ale też w regulaminy, umowy i siatki płac. Zmiana nazwy w ogłoszeniu to jedno, ale brak spójności z dokumentami wewnętrznymi może rodzić ryzyko sporów.
Drugi problem to brak jasnych wytycznych ustawowych. Przepisy mówią o neutralności płciowej, ale nie podają definicji. Dlatego firmy muszą działać ostrożnie i wybierać rozwiązania najbardziej neutralne językowo.
Zmiana może być sporym problemem dla branży, w której mężczyźni stanowią zdecydowaną większość.
Pracodawca musi przekazać kandydatowi informację o wynagrodzeniu odpowiednio wcześnie w procesie rekrutacji. Najprościej zrobić to już w ogłoszeniu, choć prawo tego wprost nie wymusza.
W transporcie warto pamiętać, że wynagrodzenie to nie tylko podstawa. Kandydat powinien wiedzieć:
Dobre praktyki:
Nieprawidłowe ogłoszenie może skutkować roszczeniem o naruszenie zasady równego traktowania. Odszkodowanie nie może być niższe niż minimalne wynagrodzenie. Dodatkowo planowane są kary grzywny za brak neutralnych nazw stanowisk.
Nowe przepisy to nie formalność. To konieczność uporządkowania nazw stanowisk, polityki płacowej i komunikacji z kandydatami. Firmy, które zrobią to wcześniej i jasno, ograniczą ryzyko prawne i zyskają przewagę na trudnym rynku pracy.
REKLAMA
REKLAMA
Wiedza i Praktyka Sp. z o.o.
ul. Łotewska 9a
03-918 Warszawa