REKLAMA

Na drodze ekspresowej S8 pod Radzyminem patrol mazowieckiej Inspekcji Transportu Drogowego z Warszawy zatrzymał do kontroli ciągnik siodłowy z naczepą-platformą. Zespół pojazdów należał do polskiego przedsiębiorcy. W chwili kontroli wykonywano nim krajowy transport rzeczy na potrzeby własne.
Na naczepie przewożono walec drogowy i rozściełacz do asfaltu. Powodem kontroli było podejrzenie, że zestaw przekracza dopuszczalne parametry wagowe i wymiary.
Po skierowaniu pojazdu na wagi okazało się, że zestaw z ładunkiem ważył 45,8 t zamiast dopuszczalnych 40 t. Przekroczony był także nacisk grupy trzech osi naczepy na drogę. Wynosił 27,95 t przy dopuszczalnej normie 24 t, czyli o 3,95 t za dużo.
Inspektorzy stwierdzili też przekroczenie wymiarów. Pojazd członowy z ładunkiem był za szeroki o 0,55 m i za wysoki o 5 cm.
Zestaw o takich parametrach wagowych i wymiarach może poruszać się po drogach publicznych tylko na podstawie zezwolenia kategorii V. Kierowca nie okazał takiego dokumentu podczas kontroli.
Przedsiębiorca i tak nie mógłby uzyskać wymaganego zezwolenia od Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, ponieważ przewożony ładunek był podzielny. Oznacza to, że zamiast dwóch ciężkich maszyn jednocześnie powinien przewozić jedną.
Podczas kontroli stanu technicznego inspektorzy stwierdzili również usterkę oświetlenia zewnętrznego. Uszkodzony był klosz tylnej lampy naczepy. Usterkę sygnalizowała także kontrolka samodiagnostyki.
Kontrola zakończyła się mandatem dla kierowcy i zakazem dalszej jazdy z miejsca ważenia. Transport mógł być kontynuowany dopiero po doprowadzeniu zespołu pojazdów do stanu zgodnego z przepisami. Inspektorzy sporządzili protokół kontroli. Na jego podstawie będzie prowadzone postępowanie administracyjne. Za naruszenia ustawy Prawo o ruchu drogowym przedsiębiorcy grozi kara w wysokości 10 000 zł. Z powodu usterki technicznej funkcjonariusze zatrzymali też elektronicznie dowód rejestracyjny naczepy.
Drugi poważny przypadek inspektorzy ujawnili w środę, 13 maja wieczorem, na drodze ekspresowej S7 w pobliżu Mławy. Patrol ITD z Ciechanowa zatrzymał ciągnik siodłowy z naczepą dzieloną. Powodem była konfiguracja zespołu pojazdów oraz podejrzenie przekroczenia dopuszczalnych parametrów wagowych.
Zestaw należał do polskiego przedsiębiorcy. Przewożono nim ładunek w dwóch kontenerach 20-stopowych. Wieloosiowy zestaw składał się z trzech pojazdów zamiast dwóch, czyli był zestawiony niezgodnie z przepisami.
Po zważeniu w punkcie kontrolnym okazało się, że „stonoga” z ładunkiem ważyła 74,9 t zamiast dopuszczalnych 40 t. Oznacza to przekroczenie dopuszczalnej masy całkowitej o prawie 35 t. Nacisk podwójnej osi pierwszej naczepy wynosił 19,9 t przy normie 18 t. Z kolei suma nacisków potrójnej osi drugiej naczepy wynosiła 31,8 t przy dopuszczalnych 24 t.
Kierowca nie miał wymaganego zezwolenia kategorii V na przejazd pojazdu nienormatywnego po drogach publicznych. Zestaw poruszał się też bez wymaganego pojazdu pilotującego. Przy takim tonażu trasa przejazdu ciężarówki nienormatywnej musi być zabezpieczana przez pilota.
Kontrola zakończyła się zakazem dalszej jazdy. Transport kontenerów mógł być kontynuowany dopiero po doprowadzeniu pojazdu do stanu zgodnego z przepisami. Na podstawie protokołu będą prowadzone postępowania administracyjne z ustawy Prawo o ruchu drogowym oraz z ustawy o transporcie drogowym. Przewoźnikowi grozi kara w łącznej wysokości 28 000 zł, w tym 18 000 zł z Prawa o ruchu drogowym i 10 000 zł z ustawy o transporcie drogowym. Konsekwencje finansowe mogą zostać nałożone także na załadowców.
Kolejny zestaw o takiej samej, niezgodnej z przepisami konfiguracji, zatrzymano w nocy z 12 na 13 maja, również na drodze ekspresowej S7 w pobliżu Mławy. Zespół pojazdów także należał do polskiego przedsiębiorcy i przewoził dwa 20-stopowe kontenery z ładunkiem.
W tym przypadku zestaw był lżejszy, ale również przekraczał dopuszczalne parametry. „Stonoga” z ładunkiem ważyła 45,5 t zamiast dopuszczalnych 40 t. Suma nacisków grupy osi jednej z naczep wynosiła 19,7 t przy normie 18 t.
Przewoźnik również nie miał wymaganego zezwolenia kategorii V na przejazd pojazdu nienormatywnego po drogach publicznych. Ze względu na mniejszy tonaż ten zestaw nie musiał poruszać się w asyście pojazdu pilotującego.
Także ta kontrola zakończyła się zakazem dalszej jazdy. Transport mógł ruszyć dalej dopiero po doprowadzeniu pojazdu do stanu zgodnego z przepisami. Na podstawie protokołu będą prowadzone postępowania administracyjne. Przewoźnikowi grozi kara w wysokości 15 000 zł, w tym 10 000 zł z Prawa o ruchu drogowym i 5000 zł z ustawy o transporcie drogowym. Konsekwencje finansowe mogą zostać nałożone również na załadowców.
Kolejny przypadek ujawnili funkcjonariusze mazowieckiej Inspekcji Transportu Drogowego z Płocka. W nocy z 12 na 13 maja, na drodze ekspresowej S7, w pobliżu granicy województwa mazowieckiego i warmińsko-mazurskiego, patrol zatrzymał ciągnik siodłowy z naczepą dzieloną.
Powodem kontroli była konfiguracja zespołu pojazdów oraz podejrzenie przekroczenia dopuszczalnych parametrów wagowych. Zestaw należał do polskiego przedsiębiorcy. W chwili kontroli przewożono nim ładunek w dwóch kontenerach 20-stopowych.
Również w tym przypadku wieloosiowy zestaw składał się z trzech pojazdów zamiast dozwolonych dwóch. Po zważeniu okazało się, że „stonoga” z ładunkiem ważyła 61,7 t zamiast dopuszczalnych 40 t. Dopuszczalna masa całkowita została więc przekroczona o prawie 22 t.
Tak duża masa ładunku spowodowała także przekroczenie nacisku kół pojedynczej osi napędowej ciągnika siodłowego na drogę. Suma tych nacisków wynosiła 13,3 t przy normie 11,5 t.
Kierowca nie okazał wymaganego zezwolenia kategorii V na przejazd pojazdu nienormatywnego po drogach publicznych. Zestaw jechał też bez pojazdu pilotującego. Przy tak dużym tonażu wyznaczona w zezwoleniu trasa przejazdu ciężarówki nienormatywnej musi być zabezpieczana przez pilota.
Kontrola zakończyła się mandatem dla kierowcy i zakazem dalszej jazdy. Transport kontenerów mógł być kontynuowany dopiero po doprowadzeniu zespołu pojazdów do stanu zgodnego z prawem. Inspektorzy sporządzili protokół kontroli drogowej. Na jego podstawie będą prowadzone postępowania administracyjne z ustawy Prawo o ruchu drogowym oraz z ustawy o transporcie drogowym. Przewoźnikowi grozi kara w łącznej wysokości 28 000 zł, w tym 18 000 zł z Prawa o ruchu drogowym i 10 000 zł z ustawy o transporcie drogowym. Konsekwencje finansowe mogą zostać nałożone także na załadowcę.
ITD przypomina, że przeciążone pojazdy przyczyniają się do szybszego niszczenia nawierzchni jezdni oraz drogowych obiektów inżynieryjnych, takich jak przepusty, mosty i wiadukty.
Przeładowane ciężarówki są też zagrożeniem dla bezpieczeństwa ruchu drogowego. Taki pojazd ma dłuższą drogę hamowania i gorszą stateczność. Przewożenie zbyt dużej ilości ładunku jest również przejawem nieuczciwej konkurencji na rynku transportu drogowego.
WITD Radom
REKLAMA
REKLAMA
Wiedza i Praktyka Sp. z o.o.
ul. Łotewska 9a
03-918 Warszawa