REKLAMA

W lutym 2026 roku niemiecki Federalny Urząd Logistyki i Mobilności (BALM) przeprowadził serię intensywnych, ogólnokrajowych kontroli, które dla wielu przewoźników stały się bolesną lekcją przestrzegania unijnych przepisów. Wyniki są zatrważające.
Dane ujawniono dopiero niedawno. Operacja ta, będąca swoistym cyfrowym „rentgenem” dla branży TSL, miała na celu nie tylko egzekwowanie prawa, ale przede wszystkim ochronę uczciwej konkurencji i bezpieczeństwa na europejskich szlakach handlowych. Działania BALM stanowią kluczowy element stabilizacji rynku, na którym zasady równej gry są systematycznie naruszane. Choć urząd wyraźnie zaznacza, że wyniki punktowych akcji nie są w pełni reprezentatywne dla całej floty poruszającej się po niemieckich drogach, to rzucają one światło na alarmujące trendy i obszary, w których nieuczciwe praktyki wciąż są standardem.
Dane te to sygnał ostrzegawczy dla menedżerów logistyki: precyzja służb kontrolnych osiągnęła niespotykany dotąd poziom.
Logistyczne przygotowanie lutowej akcji pokazuje determinację niemieckiego rządu w egzekwowaniu przepisów Pakietu Mobilności. W działania zaangażowano łącznie 458 pracowników służb kontrolnych oraz 42 wyspecjalizowanych ekspertów technicznych. Operacja została rozciągnięta na trzy kluczowe okna czasowe: 2 lutego, 11–12 lutego oraz 26–27 lutego 2026 roku, obejmując 97 strategicznych lokalizacji.
Służby BALM działały w ścisłej koordynacji z innymi organami. W regionie Drezna wsparcia udzieliły lokalne siły policji oraz służby celne, natomiast w okolicach Monachium w akcji uczestniczyły wyspecjalizowane grupy regionalnej inspekcji policji drogowej. Wybór miejsc kontroli nie był dziełem przypadku. Skupiono się na węzłach transportowych o największym natężeniu ruchu, dużych centrach logistycznych oraz zakładach przemysłowych. Jako analityk rynku podkreślam: BALM coraz skuteczniej wykorzystuje tzw. „inteligentne typowanie”, opierając się na danych historycznych i analizie ryzyka, co pozwala uderzać tam, gdzie prawdopodobieństwo naruszeń jest najwyższe.
Najbardziej uderzającym wynikiem raportu BALM są statystyki dotyczące drogowych kontroli technicznych (TUK). Na 33 przeprowadzone szczegółowe inspekcje pod kątem wad technicznych, wykryto dokładnie 33 naruszenia.
Oznacza to 100% skuteczności w identyfikacji niesprawnych pojazdów. Z perspektywy bezpieczeństwa ruchu drogowego jest to statystyka przerażająca, jednak musimy doprecyzować kontekst.
Tak wysoki wskaźnik nie oznacza, że każda ciężarówka na autostradzie jest "bombą zegarową", lecz dowodzi niezwykłej sprawności selekcyjnej funkcjonariuszy BALM. Potrafią oni z niezwykłą precyzją wyłowić z potoku aut pojazdy, które już na pierwszy rzut oka zdradzają zaniedbania serwisowe. Dla przewoźników to jasna wiadomość: era ukrywania usterek pod plandeką bezpowrotnie minęła.
Weryfikacja przestrzegania zasad kabotażu była priorytetem, co bezpośrednio wiąże się z ochroną rynku wewnętrznego UE. Funkcjonariusze przeprowadzili 1215 kontroli w tym zakresie, formułując 249 zastrzeżeń (często dotyczących braków w dokumentacji transportowej) i potwierdzając 62 twarde naruszenia zasad kabotażu.
BALM precyzyjnie celuje w trasy obsługiwane przez podmioty zagraniczne, co potwierdza oficjalny komunikat:
„Szczególną uwagę zwrócono na trasy i węzły komunikacyjne o dużym natężeniu ruchu pojazdów zagranicznych (gebietsfremden Fahrzeugen) oraz na dużych załadowców z sektora przemysłowego, logistycznego i wysyłkowego”.
Warto zaznaczyć, że różnica między 249 zastrzeżeniami a 62 naruszeniami wynika często z niuansów prawnych Pakietu Mobilności – wiele spraw wymaga dalszego postępowania wyjaśniającego, zanim zostanie zakwalifikowanych jako definitywne złamanie prawa.
Kolejny filar kontroli dotyczył przestrzegania zakazu spędzania regularnego tygodniowego czasu odpoczynku w kabinie pojazdu. Na 639 sprawdzonych kierowców, u 77 stwierdzono naruszenie tego przepisu.
Problem ten ma jednak drugie dno, o którym rzadko wspominają oficjalne komunikaty. Choć przepisy Pakietu Mobilności są w tym zakresie restrykcyjne, ich egzekwowanie w Niemczech zderza się z brutalną rzeczywistością infrastrukturalną. Na niemieckich korytarzach transportowych wciąż brakuje certyfikowanych, bezpiecznych parkingów (Certified Protected Parking Areas – CPPA) oraz bazy hotelowej dostosowanej do potrzeb transportu ciężkiego. Kierowcy często stają przed dramatycznym wyborem: ryzykować karę za sen w kabinie czy szukać hotelu z dala od strzeżonego ładunku, narażając się na kradzież towaru.
Wymiar finansowy lutowych działań jest imponujący. Łączna kwota pobrana od przewoźników wyniosła 136 967,13 EUR. Należy jednak zrozumieć, że są to tzw. „Sicherheitsleistungen” – zabezpieczenia na poczet kar, pobierane w trybie natychmiastowym od podmiotów zagranicznych.
Ta kwota to dopiero początek. Procesy administracyjne, które następują po takich kontrolach, mogą skończyć się nałożeniem znacznie wyższych grzywien, szczególnie w przypadku recydywy lub rażącego łamania przepisów o delegowaniu kierowców. Dla firm transportowych utrata niemal 137 tysięcy euro w kilka dni to potężny cios w płynność finansową, który ma pełnić rolę realnego straszaka.
Lutowe wyniki działań BALM nie pozostawiają złudzeń: kontrola transportu w Niemczech stała się profesjonalną, wysoce selektywną operacją. Skupienie na kabotażu, czasie pracy i stanie technicznym to realizacja rygorystycznej polityki unijnej, która nie bierze jeńców. BALM już zapowiedział kontynuację akcji o podobnym natężeniu.
Podobnego wzrostu skuteczności i intensywności kontroli możemy spodziewać się w Polsce.
BALM, Fot.Balm
REKLAMA
REKLAMA
Wiedza i Praktyka Sp. z o.o.
ul. Łotewska 9a
03-918 Warszawa