REKLAMA

Granica z Białorusią zostaje zamknięta w nocy z czwartku 12 września na piątek 13 września 2025 r.
Zamknięcie obejmuje przejścia drogowe i kolejowe – także dla towarowego transportu ciężkiego.
Przewozy międzynarodowe zagrożone. Eksperci: „Część firm transportowych może nie przetrwać”.
Premier zaznaczył, że Polska mierzy się z rosnącą liczbą prowokacji ze strony Białorusi i Rosji, w tym m.in. z aresztowaniem polskiego obywatela. W odpowiedzi na te działania podjęto decyzję o zamknięciu granicy na czas nieokreślony, z możliwością jej ponownego otwarcia dopiero po pełnej ocenie sytuacji bezpieczeństwa.
Reakcja branży była natychmiastowa. Jan Buczek, prezes Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych w rozmowie z PAP ostrzega, że dla wielu przewoźników drogowych oznacza to poważne problemy finansowe.
- Przerwy w wykonywaniu usług transportowych przekładają się bezpośrednio na brak przychodów. Tymczasem koszty – leasingi, raty, ubezpieczenia, pensje kierowców – pozostają bez zmian. Część firm może nie przetrwać tego kryzysu - podkreśla Buczek.
Dla wielu firm transportowych decyzja o czasowym zamknięciu granicy z Białorusią oznacza nie tylko przerwy w świadczeniu usług, ale także realne zagrożenie utraty płynności finansowej.
– Mamy nadzieję, że potrwa to krótko – powiedział Jan Buczek– Na pewno będą tacy, którzy nie wytrzymają i być może będzie to też przyczynkiem do podjęcia decyzji o zamknięciu działalności. Zaś ci, którzy przetrwają, zapewne będą mieć premię w postaci zwiększonego zainteresowania rynku ich usługami.
Buczek podkreślił, że zamknięcie granicy oznacza wstrzymanie przepływu towarów między Unią Europejską a krajami Wspólnoty Niepodległych Państw, takimi jak Kazachstan, Uzbekistan, Mongolia, Armenia czy Gruzja. – To spowoduje perturbacje dla przewoźników i właścicieli firm, a także spiętrzenie ruchu, które będzie trudne do rozładowania przy opieszałej pracy białoruskich służb celnych – zaznaczył szef ZMPD.
Prezes ZMPD przypomniał również, że w sytuacji przerwy w usługach transportowych firmy nie osiągają przychodów, mimo że ich koszty operacyjne pozostają na tym samym poziomie.– Przerwy w usługach transportowych przekładają się na brak przychodów, podczas gdy koszty działalności pozostają niezmienne – wskazał Buczek.
W praktyce oznacza to, że przewoźnicy muszą nadal pokrywać stałe wydatki – na wynagrodzenia kierowców, leasingi pojazdów, ubezpieczenia i bieżące utrzymanie floty – nawet jeśli ciężarówki nie wykonują żadnych przewozów.
Zamknięcie obejmuje nie tylko przejścia graniczne dla samochodów ciężarowych, ale również ruch kolejowy towarowy, co może zakłócić działanie łańcuchów dostaw w przewozach międzynarodowych. Rząd zapewnia, że decyzja ma charakter prewencyjny, a odpowiednie służby przygotowują raporty o skutkach gospodarczych.
— Otworzymy granicę tylko wtedy, gdy będziemy mieć 100 proc. pewność, że nie ma zagrożenia dla Polski — zaznaczył Donald Tusk.
ZMPD i inne organizacje branżowe apelują o jak najszybsze zniesienie ograniczeń. Ich zdaniem każdy dzień blokady to wymierne straty, szczególnie dla firm realizujących regularne przewozy do Białorusi, Rosji lub dalej na Wschód.
Eksperci zaznaczają, że konieczne może być wsparcie państwowe dla firm transportowych, które poniosą największe straty. — Mamy nadzieję, że zamknięcie granicy potrwa jak najkrócej — dodaje Buczek.
REKLAMA
REKLAMA
Wiedza i Praktyka Sp. z o.o.
ul. Łotewska 9a
03-918 Warszawa