REKLAMA

Ekstremalne temperatury to poważne wyzwanie dla branży transportowej. Od przegrzanych kabin, przez ryzyko dla ładunku, po uszkodzenia nawierzchni – skutki są odczuwalne. Kraje europejskie reagują różnie. Na Węgrzech obowiązuje letni zakaz jazdy ciężarówek od soboty 15:00 do niedzieli 22:00. Bułgaria z kolei nie stosuje takich zakazów na co dzień.
Ta różnica w punktach wyjścia tłumaczy, dlaczego w ostatni weekend lipca oba kraje poszły w przeciwnych kierunkach.
Węgierskie Ministerstwo Budownictwa i Transportu podjęło decyzję o czasowym złagodzeniu weekendowego zakazu ruchu ciężarówek. Zakaz obowiązywał tylko:
W pozostałych godzinach – głównie nocnych – ruch był dozwolony.
Jak tłumaczą węgierskie władze:
„Decyzja została podjęta z uwagi na zdrowie i bezpieczeństwo kierowców zawodowych”
„Długotrwałe oczekiwanie w kabinie pojazdu podczas skrajnych upałów wpływa negatywnie na organizm i koncentrację kierowcy, co może skutkować zagrożeniem po wznowieniu jazdy.”
To pragmatyczne podejście – zmniejszenie zakazu pozwala uniknąć przestojów w pełnym słońcu i umożliwia nocne przejazdy, gdy temperatura jest znacznie niższa.
W Bułgarii w ogóle nie ma standardowego zakazu jazdy ciężarówek w weekendy. Dlatego, w odpowiedzi na falę upałów, wprowadzono zakaz popołudniowy dla pojazdów powyżej 20 ton :
Wyłączone z zakazu są autostrady i drogi ekspresowe.
Bułgaria już wcześniej stosowała takie rozwiązania – to mechanizm znany lokalnym przewoźnikom. Ministerstwo Rozwoju Regionalnego Bułgarii wyjaśniało:
„Środki mają na celu zapobieżenie deformacjom asfaltu i zachowanie bezpieczeństwa wszystkich użytkowników dróg”.
„Podczas fali upałów temperatura nawierzchni osiąga poziomy, przy których asfalt mięknie i ulega trwałym uszkodzeniom pod ciężarem pojazdów ciężkich” –
Dlaczego Węgry pozwalają jechać, a Bułgaria nakazuje postój? Bo każdy kraj ma inne priorytety:
Można by powiedzieć, że wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma.
REKLAMA
REKLAMA
Wiedza i Praktyka Sp. z o.o.
ul. Łotewska 9a
03-918 Warszawa