REKLAMA

Dane policyjnepokazują jednoznacznie, że znaczna większość wypadków na skrzyżowaniach wynika z błędów ludzkich. Około 70 procent kolizji to efekt nieustąpienia pierwszeństwa, nieprawidłowego wjazdu na skrzyżowanie czy brawury kierowców. Co ciekawe, problem ten dotyczy nie tylko młodych i niedoświadczonych uczestników ruchu, ale także zawodowych kierowców z wieloletnim stażem.
Z drugiej strony, są miejsca, gdzie skrzyżowania są zaprojektowane w sposób niewystarczająco intuicyjny. Braki w oznakowaniu, skomplikowane układy pasów ruchu czy ograniczona widoczność to czynniki, które mogą prowokować niebezpieczne sytuacje.
Jak podaje Urząd Transportu Kolejowego, w 2024 roku na liniach kolejowych i bocznicach doszło do 653 wypadków, z czego 177 stanowiły te na przejazdach kolejowo-drogowych. W ich wyniku życie straciło 51 osób.
"Mamy bardzo duży problem z bezpieczeństwem na drogach w Polsce i odwrotnie zupełnie na kolei, gdzie jest niezwykle bezpiecznie, dojeżdżamy do celu cali, zdrowi, nie musimy się martwić, wsiadając do pociągu, czy coś nam nie zagraża. W miejscu, gdzie te dwa systemy się przecinają, tam gdzie droga przecina tory, niestety zwycięża nasza ułańska fantazja drogowa i mamy bardzo dużo wypadków" – powiedział w rozmowie z agencją informacyjną Newseria dr Jakub Majewski, prezes zarządu Fundacji ProKolej.
Kierowcom brakuje wyobraźni. Zapominają, że niemal każde zderzenie z pociągiem ma tragiczny finał. Samochód lub ciężarówka w starciu z pociągiem nie mają szans. Gdzieniegdzie budowane są skrzyżowania dwupoziomowe, bezkolizyjne, jednak koszty takich inwestycji są znaczące. PKP-PLK podaje, że budowa wiaduktu nad torami przy ul. Golęcińskiej w Poznaniu będzie kosztować ok. 22,5 mln zł. Taniej byłoby zadbać o edukację kierowców.
"Musimy bardzo mocno zwracać uwagę i na edukację kierowców, i na świadomość tego, że pociąg nie zatrzyma się ani na przestrzeni 10, ani na przestrzeni 100 m, że ten samochód zostanie zmieciony z torów. I jeżeli nawet znaleźliśmy się w trudnej sytuacji, to trzeba z tego przejazdu za wszelką cenę uciekać, nawet jeżeli to się wiąże z wyłamaniem rogatek, nawet jeżeli to się wiąże z tym, że wysiądziemy z samochodu i uciekniemy piechotą, to uciekajmy przed pociągiem, bo ten pociąg nie stanie" – zauważa prezes Fundacji ProKolej.
Błędy zdarzają się każdemu, ale sytuacja na zachodzie Europy wygląda dużo lepiej niż w Polsce. Dlaczego? To kwestia kultury jazdy, ale i rygorystycznego nadzoru. Polscy kierowcy ciężarówek często nerwowo reagują na kolejne regulacje związane z nadzorem, więc może po prostu powinni... jeździć ostrożniej?
Źródło:Newseria.pl
REKLAMA
REKLAMA
Wiedza i Praktyka Sp. z o.o.
ul. Łotewska 9a
03-918 Warszawa